No cóż, John nie docisnął Jacka po przerwie i dał mu się rozegrać. Kto jak kto, ale John powinien wiedzieć, że jak Lisowski złapie rytm, to wychodzi mu wszystko i trudno go zatrzymać. Za szybko uwierzył, że ma kontrolę nad meczem.
Jutro Hawkins na pewno będzie ostrożny, pytanie czy dopisze mu dyspozycja.

kustoszem