Jestem, jestem, rowerem pojechałem to i trzeba było wrócić, a potrwało to trochę bo było na granicy zera
Ronniemu wcale dużo nie zabrakło do osiągnięcia maksa maksów. To jak ze zwykłym maksem - jeśli już dojdziesz do pewnego poziomu zaawansowania brejka, a nic nie stoi w trudnej pozycji, to szanse zaczynają powoli rosnąć - najgorsza robota jest na początku. Tu Ronniemu został jeden problem na koniec i stało się moim zdaniem coś bardzo ciekawego - nowy rekord jest, ale jest też ciągle szansa na pobicie go. Inaczej pewien rozdział - walki o brejka najwyższego z możliwych - byłby już zakończony