O o o, z puszki z kawą żeś mi to wyjął...
Wczoraj się najeździłem (na szczęście służbowym, jaka to przyjemność najeździć się teraz swoim), a dzisiaj mam dzień lenia. Siedzę sobie z książką i co jakiś czas dokładam do pieca kawałki kory i drobne szczapki, co to się po zimie nazbierały. A jak tak dalej pójdzie, to się jeszcze dzisiaj wcześniej położę