Podgląd pojedynczego posta
Stary 07.05.2026, 19:46   #15026
Jarson
Pa rampamer
Zlotowicz
 
Avatar użytkownika Jarson
 
Data rejestracji: 24.10.2006
Lokalizacja: Zachlajki
Posty: 10,563
Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>
Cytat:
Napisany przez grzeniu Podgląd Wiadomości
Szubarczyk? Ech, marzyciel. Jeszcze nie, o ile w ogóle.
A w finale kłopoty Shauna zaczęły się po wybiciu czarnej ze swojego miejsca, na początku ostatniego frejma. Odstawiał się, a później było tylko gorzej. Miał swoją szansę na skończenie.
Cóż, umarł król, niech żyje król.

Chińczycy mają takich na pęczki. Był Xintong, teraz Yize, a w finałach było bodajże ich 11. Oni są na porównywalnym poziomie, pytanie który akurat zatrybi. Poziom Europejczyków jest znany i przewidywalny, a oni potrafią zaskoczyć. Zobaczymy co pokaże nowy mistrz w nowym sezonie. Mieliśmy już bohaterów jednego turnieju. Xintong wymiatał ostatnio, ale akurat poległ z Murphym.
Pisałem któryś rok temu, że oni wejdą na szczyty. Jest ich zbyt wielu i są zbyt dobrzy.
Ależ oczywiście, że marzyciel, to nie jest tak, że realnie oczekuję na tytuł Michała w przyszłym roku.

Sukces Chińczyków nie bierze się znikąd i nie jest niemożliwym zrobienie tego samego. Choć młodzi w Europie coraz rzadziej robią to samo, bo to jest nic innego, jak tylko praca, praca, praca. I tu akurat punkt dla Michała - jego trening pod względem intensywności nie pozostawia wiele do życzenia.

Niestety na ten sukces składa się również otoczka treningu. W tym sporcie jeszcze i tak nie trzeba mieć pięcioosobowego sztabu i sprzętu na milion rocznie, ale dziś już sam talent do wbijania i jako takie nauczenie się technik zdecydowanie nie wystarcza. Dochodzi taktyka, dochodzą stoły z odpowiednim suknem na którym można trenować zachowanie bil podobne co na stołach turniejowych itd. A to już raczej koniecznie wymaga przeprowadzki do UK.

Natomiast sam Wu nie jest wcale tylko kolejnym z wielu młodych Chińczyków. Choć wcale nie jest wykluczone, że to właśnie oni w najbliższej przyszłości będą przejmować snookerowe rankingi, to jednak Wu już wcześniej pokazał się jako wyjątkowy talent. O'Sullivan, który niejednokrotnie potrafił wyłapać snookerzystów z potencjałem, dawał mu nie tak dawno temu trzy lata na zostanie mistrzem świata. Nie pomylił się, to tylko Wu spełnił predykcję w pierwszym możliwym terminie

Patrząc antropologicznie i socjologicznie, Chińczyków jest wielu, ale mają DNA... ludzkie. Mają dokładnie te same talenty, możliwości itd. co Anglicy, Polacy, Australijczycy. Korelacja między rozwojem państwa, poziomem życia, stanem młodzieży, rozwojem talentów - to temat przebadany wzdłuż i wszerz. Sportowo w państwach dobrobytu ludzie mają dywidendę czasu i pieniędzy na rozwój, więc jest im łatwiej osiągnąć dominację, natomiast po pewnym czasie co do zasady (nie mówimy o wyjątkach) przestaje im się chcieć. Kraje takie jak Polska zrodziły masę specjalistów, ekspertów, naukowców oraz np. sportowców w czasach przemian, gdzie już zaczęło być można, a skorzystanie z szansy było jedyną szansą na osiągnięcie czegoś więcej niż kawalerka z meblościanką na szarym osiedlu. Stąd zaczęliśmy zyskiwać przewagę nad krajami zachodu, gdzie można było żyć normalnie nie będąc w najlepszym jednym procencie uczniów, zawodników itp. a jednocześnie nad krajami jeszcze nierozwiniętymi (jeszcze), gdzie dobicie do takiego jednego procenta jeszcze nie wystarczało, żeby np. efektywnie trenować snookera. Dziś wyraźnie u nas spada innowacyjność i konkurencyjność, a do głosu doszły Chiny, zaraz dołączą Indie...

Badania pokazują (ta karuzela kręci się póki co coraz szybciej), że w Chinach widać już pierwsze, nieśmiałe negatywne skutki osiągnięcia pewnego stopnia rozwoju. Ten kraj jest nieporównanie bardziej konkurencyjny od nas, z różnych względów nie tylko ludzkich, ale już i tam znacznie tańsi niż w Europie pracownicy przestają być najtańsi na świecie. Parcie do bycia najlepszymi też jest większe niż u nas, ale nie takie jak dekadę temu - czego nie widać, bo młodych ludzi nadal jest tam znacznie więcej niż np. w Europie. A i demograficznie zaczynają mieć problemy już nie z powodu w końcu uznanej za błędną polityki jednego dziecka, ale z powodu niechęci młodych ludzi do posiadania dzieci. Wypisz wymaluj droga, jaką i my przeszliśmy...

__________________

Jarson jest offline   Odpowiedz cytując ten post