Uff, odpuściłem i przerwę robię godzinę przed czasem. 22,1 w cieniu, miało być lekko pochmurnie, a tymczasem jest patelnia. Tylko wiatr trochę pomaga, okolice 20 km/h.

0,0 i oglądam pierwszy z trzech podjazdów. Popatrzę na najbliższe 40 km do pierwszej premii górskiej, potem pomęczę się na słońcu godzinkę i wracam na finałowy podjazd