
i oglądam podjazdy z wczorajszego etapu Giro. Wczoraj nie mogłem, bo ciągnąłem druta.
A, po druta jeździłem (nie swoim niestety) Chryslerem Pacificą. No i utwierdzam się w przekonaniu, że słusznie robię, chorując na ten samochód. Mocy to to nie ma za wiele wbrew posiadaniu Pentastara (to jednak dość ciężki samochód), ale bardzo zgrabnie jeździ, jest jeszcze wygodniejszy od Voyagerów, którymi bujałem się długi czas i ma zaskakująco dużo miejsca w środku, chociaż wygląda na bardziej od nich kompaktowy (nigdy nie sprawdzałem wymiarów tak naprawdę, może on tylko tak wygląda?

)