Wróciłem z rozjazdów. Koniec roku tu, bal tam, no nie ma kiedy taczki załadować... Już nawet nie wspomnę, że od kilku dni nie biegałem i mnie to boli wewnętrznie i mentalnie. Teraz szybka

, a kiedy schowa się słońce, to chociaż tlenową dyszkę pobiegnę, żeby nie zapomnieć jak to się robi.