Trawa skoszona, siadam na doopie i robię przerwę. Napiłbym się

#3, ale nie mogę, muszę wziąć sorbifer durules. Zwiększyłem drastycznie (to znaczy stopniowo, ale znacznie) kilometraż i oczywiście żelazo zaczęło mi spadać. Zatem kawa będzie wieczorem, a teraz elektrolity (bezalkoholowe) i rzut okiem na TdF...