Dotarłem na półfinał Williams - Murphy przy stanie 0:3 i końcówce frejma na 0:4, siedzieliśmy przy

i tylko czekaliśmy na porażkę Marka (szczególnie, kiedy zrobił się wynik 1:5). Zawsze w takich sytuacjach jestem lekko za klasą '92 (choć i Shauna bardzo lubię), ale statystycznie to była przegrana sprawa. To, jak Williams to rozegrał mimo średniej dyspozycji i dobrej gry Murphy'ego pokazuje, że 30 lat w tourze jednak coś tam daje

No niemal miałem ciarki w niektórych momentach