No właśnie zgadzam się w stu procentach, że Williams nie wygrał wbijaniem, ale to że nie odpuścił na krok widząc że to przegrany mecz - uratowało mu zwycięstwo. Jeśli założymy, że szansa na wygranie każdego pojedynczego frejma wynosiła u niego 40% (a może i tyle nie wynosiła, o tyle lepiej grał Shaun), to przy wyniku 1:5 statystyczna szansa na wygranie meczu wynosiła... niemal równy jeden procent
Tym razem to Mark podniósł się z popiołów, 16 lat temu dokładnie tego samego wyczynu przeciw niemu dokonał Higgins - to również było 5 frejmów pod rząd w finale UK Championship. A po dzisiejszym meczu można się spodziewać wszystkiego - jeśli Williams się zregeneruje i trochę zresetuje głowę, to może nawet dominować (choć Carter nie wygląda mi w tym turnieju na takiego co łatwo na to pozwoli), a równie dobrze nie zdziwię się jeśli Ali poradzi sobie śpiewająco.