Próba dubla Williamsa niemal perfekcyjna, jakby to poszło o milimetr bardziej w lewo, to mielibyśmy zagranie turnieju; a tak mamy Jonesa w finale. Gość grał sobie ponad dekadę raz lepiej raz gorzej ale bez większych sukcesów, nagle w 2024 doszedł do finału MŚ, a w tym roku pokazuje, że to absolutnie nie było jego ostatnie słowo. Akurat w dzisiejszym półfinale nie pokazał snookerowych wyżyn, po prostu Mark w pewnym momencie pozwolił mu na powrót z wyniku 1:4, ale trzeba mu przyznać, że oprócz dość solidnej gry ma teraz mocną głowę i najwyraźniej naprawdę uwierzył w swoje możliwości. Gdyby dziś trafił na rozpędzonego Wilsona to nie byłoby czego zbierać, ale kto wie - może jutro Jak będzie miał lepszy dzień i wtedy mecz może być wyrównany.

i