Ostatnio rozmawiałem ze znajomym na temat tego, że powoli, powolutku, zaczyna pojawiać się nasycenie firm pracownikami epoki smartfonów na tyle wysokie, że powyższe powoli przestają dowozić. Starsi pracownicy podczas przerwy palą fajki, klną na kierownictwo, że pensje za niskie, ludzi za mało, ale potem kończą robotę, bo wiedzą, że to przecież jakoś musi działać. Młodzi na przerwie gapią się w ekran, może pobnarzekają na pensję może nie, prawdopodobnie nie ponarzekają na małą liczbę ludzi - bo co ich to obchodzi czy jest ich wystarczająco, nie czują żadnego wewnętrznego stresu że nie zdążą naprawić, bo mają to w dupie

Może u Twoich sąsiadów właśnie ta sytuacja zaszła - ekipa remontowa popracowała do końca zmiany i zawinęła się do domu
U mnie temperatura podobna jak u Ciebie, ale wiatr niemal dwa razy mniejszy.