Dooglądałem pogrom Jonesa. On naprawdę wyrasta na solidnego zawodnika z top 32, ale słabsze momenty mają prawo mu się zdarzyć. Dziś to już wyłożył się koncertowo, natomiast będę bronił końcówki spotkania - jeśli nawet by się zebrał przy stanie 8:2, to zakładając że jego szanse na zwycięstwo w każdym frejmie wynosiłoby aż 60% (a wynosiło mniej), to nadal szansa na wygraną w meczu to 0,6^7 - niespełna 3%. No to i wcale się nie dziwię, że w wieczornej sesji im bliżej końca tym grał mniej zachowawczo i ryzykował, to była pewnie jedyna szansa na przełamanie. No a Kyrenowi gratki, ładnie to poskładał do kupy.
Wielkimi krokami idą opady, a po nich ochłodzenie. Końcówka października, no kto by się spodziewał

Dopijam

i idę pobiegać, jeśli nie teraz, to jutro albo wcale albo w deszczu, to już wolę teraz.
A tak wyglądałem ostatnio: