Wieczorem, jak wróciłem z roboty, to już obejrzałem tylko Wilsona z pucharem. Nie stawiałem na Jonesa, sądziłem, że polegnie wczoraj z Markiem, ale on jest dobry. Dziś nie zatrybił, jakby był wczorajszy, a Kyren na spokojnie go wypunktował. Jak już posmakował smak zwycięstw i zasmakował, popracuje nad opanowaniem i może wejść do grona faworytów turniejowych.
Czas na kolację i nyny