a wiecie, ze podobno (czytalem w jakiejs gazecie) okolo 90 tys. dokumentow jest do wymiany. chodzi o to, ze jakis czas temu skradziono blankiety, wyslano numery do odpowiednich placowek, ale zapomniano o swoim podworku. w efekcie wydrukowano dokumenty z numerami identycznymi, jak te skradzione.
co w tym takiego? otoz za granica moze kogos spotkac niemila niespodzianka...