hmmm, to nie ja zamilklem w polowie slowa, tylko tak sie wyslalo, a ja nawet nie sprawdzilem
Oto calosc jeszcze raz:
Ja przepisami w sumie interesowalem sie zawsze, ale jednak dostep do nich jest troche ograniczony. Ale nie znaczy to, ze niemozliwy, wiec teraz w czasie wakacji, troche poszperam i poczytam sobie w wolnym czasie. Bo znajomosc przepisow zdecydowanie zawsze sie przydaje.
No ale mialem jeszcze napisac, jak to dzisiaj bylo...
No wiec bylo raczej nieprzyjemnie, przynajmniej na poczatku. Kiedy dzwonilem rano do firmy dowiedziec sie, czy drukarka juz jest, dowiedzialem sie, ze oczywiscie jej nie ma. Poniewaz 14 dni juz dawno minelo (roboczych rowniez) zebralem wszystko to, co jeszcze po drukarce mialem (jakies instrukcje, tusze i inne takie) i pojechalem wyjasnic sprawe. Bedac juz w serwisie zapytalem sie jeszcze raz, czy drukarka juz jest. Dowiedzialem sie, ze nie.
Wtedy poinformowalem ich o fakcie przekroczenia terminu i zaczelo sie ciekawie. Nagle serwisant polecial jeszcze cos sprawdzic i za 10 minut okazalo sie, ze drukarka dziwnym trafem sie znalazla (podobno wlasnie przyszla i jeszcze nie byla ujeta w komputerze - nie bede wnikal, czy to prawda, czy nie, bo nie ma to dla mnie wiekszego znaczenia). Przyniesiono mi ja i rozpakowano. Pierwsza rzecz, na ktora zwrocilem uwage, to jakies brzydkie, szare pudelko, w ktore byla zapakowana (ja oddalem w firmowym). Naturalnie zwrocilem na to uwage i dowiedzialem sie, ze podobno HP tak robi i tak ma byc. Powiedzmy, ze chwilowo nie byla to istotna sprawa, wiec przejdzmy dalej.
Pierwsza rzecz, na ktora zwrocilem uwage, to numer seryjny drukarki. Chcialem sie upewnic, ze na pewno otrzymalem z powrotem swoja, a nie jakiegos starego rupiecia. Na dodatek nie mialem pewnosci, ze serwis nie wzial po prostu pierwszej lepszej dzialajacej, zeby mnie splawic. Okazalo sie oczywiscie, ze numer sie nie zgadza. Wtedy dowiedzialem sie, ze drukarka zostala wymieniona na inna i ze jest to standardowa procedura HP (a czemu standardowa napisze jeszcze na koncu). Ok, nie zalezalo mi az tak bardzo na koniecznie tym samym egzemplarzu, ale nie spodobalo mi sie stwierdzenie na jakies tam kartce od HP, ze ich nowe zasady realizowania reklamacji mowia, ze sprzet albo zostanie naprawiony, albo wymieniony na inny sprawny. Nie bylo tam slowa o tym, ze na inny, NOWY. Popatrzylem wiec na wszelki wypadek na date produkcji tej drukarki. Okazalo sie, ze jest do kwiecien roku 2002.
Niespecjalnie mialem ochote przyjmowac poltorarocznego rupiecia, o ktorym nawet nie moglem wiedziec, czy nie byl przez ten czas uzywany, wiec odmowilem. Wywiazala sie z tego dluuuga dyskusja na temat sposobow realizowania gwarancji, prywatnej gwarancji HP (ktorej zreszta nigdy nie podpisalem) i tego tam typu spraw. Poniewaz nie prowadzilo to do niczego, zwrocilem uwage na jeszcze jeden drobny szczegol. Nie bylo zadnego dokumenty, na ktorym byloby wyraznie, czarno na bialym napisane, ze moja drukarka zostaje wymieniona na ta, ktora lezala przede mna. Naturalnie zwrocilem na to uwage. Po chwili dyskusji ustalilismy, ze serwisanci zadzwonia do HP, a ci przesla faxem potwierdzenie. Po kolejnych 20 minutach czekania okazalo sie, ze nie moga tego zrobic i taki dokument musialby przyjsc z Niemiec, a to na pewno nie bedzie przed przyszlym tygodniem.
Dyskusja trwala dalej, ciagle nie prowadzac do niczego, az w koncu ustalilismy, ze napiszemy krotkie pismo opisujace sytuacje i na tym na razie skonczymy. Te kilka slow mial napisac jeden z serwisantow, ale kiedys po 20 - 25 minutach nie pojawil sie, dalem sobie spokoj i wybralem sie jeszcze do sklepu, gdzie drukarke kupowalem. Wlasciwie to nawet nie wiem, po co , ale juz czekania mialem dosyc. I w sumie nie byla to zla decyzja, bo tam w koncu spotkalem faceta, z ktorym mozna bylo normalnie porozmawiac. Moja sprawa jeszcze nie zostala zakonczona. Potraktowany bede indywidualnie i jakiemus tam prezesowi jutro ma zostac przekazane pismo, ktore napisalismy. W ciagu trzech dni mam dostac odpowiedz.
W kazdym razie dowiedzialem sie kilku bardzo ciekawych rzeczy na temat firmy HP i to raczej Wam uwaznie przeczytac i zapamietac, kiedy bedziecie dokonywac jakis zakupow sprzetu komputerowego, lub ogolnie elektronicznego.
Otoz okolo poltora miesiaca temu HP zlikwidowalo ostatni serwis znajdujacy sie w Polsce. Oznacza to dokladnie tyle, ze jakiekolwiek reklamacje i naprawy gwarancyjne nie sa teraz zalatwiane w Polsce tylko wysylane do Niemiec. Oczywistym jest rowniez, ze tego typu naprawa nie moze sie zmiescic w ciagu ustawowych 14 dni (niech juz nawet roboczych). To jednak sama firme nie interesuje i nie zamierza z tym nic zrobic. Co ciekawe, od okolo trzech miesiecy zadna reklamacja, ktora zostala wyslana przez ten sklep (duza siec sklepow) do HP nie zostala zrealizowana w normalny sposob, przez ktory rozumiem obejzenie towaru i ewentualna naprawe, tylko tak, jak w moim wypadku - poprzez wymiane sprzetu na inny, ale nie nowy. Dowiedzialem sie jeszcze, ze w takim wypadku sklep ten powoli rezygnuje ze wspolpracy z ta firma (jej produkty ma jedynie dlatego, ze klienci sa przywiazani do tej firmy) i wie, ze inne sklepy maja podobne zamiary. Wcale sie im zreszta nie dziwie. Zeby bylo jeszcze ciekawiej powiedzial mi, jaka mnie wiecej maja marze na ich produkty i ze wyslanie ewentualnej reklamacji do siedziby HP (a koszt tego ponosi sklep) kosztuje wiecej niz przebitka na produkcie. A reklamacji ostatnio jest coraz wiecej... zwlaszcza na drukarki i aparaty cyfrowe. Z tymi ostatnimi jest osobna historia, bo ludziom psuja sie one przed wyjazdami wakacyjnymi i mimo, ze zalezy im na jak najszybszej naprawie, trwa ona okolo 1,5 miesiaca (ostatnimi czasy podobno standardowy termin realizacji reklamacji przez HP).
Zreszta jako ciekawostke powiem jeszcze, ze ta straszna usterka w mojej drukarce naprawde wypagala okolo 2 minut uwagi i naprawy. Potem mozna bylo drukarke wysylac z powrotem. Prawda jest jednak taka, ze tej drukarki nikt nie widzial na oczy, a juz na pewno nikt nie ogladal jej i nie staral sie usunac usterki. Kiedy termin zaczal sie zblizac ku koncowi wzieto pewnie jakas pierwsza z brzegu drukarke i wyslano ja do serwisu, gdyby klient robil jakies problemy. Zakladam oczywiscie, ze nie oklamali mnie w serwisie i faktycznie dostali ja od HP, czego nie moge byc pewny. Jesli nie, to znaczy, ze HP nawet tyle nie stara sie robic i olewa wszystko, wszystkich i wszystkie przepisy.
W kazdym razie sklep ten bedzie sie ze wspolpracy z HP wycofywal tak szybko, jak tylko sie da i nie zamierza do niej powracac. Jesli w innych sklepach sytuacja wyglada podobnie, a wydaje mi sie, ze tak jest, to niedlugo wspaniala firma HP zniknie, na wlasne zreszta zyczenie, z polskiego rynku. Szkoda, osobiscie zaluje, bo cenilem ta firme, ale w ten sposob nie mozna funkcjonowac.
Napisalem to, bo mysle, ze warto wziasc to pod uwage przy kupnie sprzetu. Sam nie wiem, czy majac te wiedze zdecydowalbym sie na drukarke HP. W sumie chyba tak, bo mojej pozycji jako klienta, to wszystko nie zmienia. Ciagle jeszcze mam prawo rekojmi i w sumie nie interesuje mnie, jak sklep to zalatwi z producentem. Jednak sama swiadomosc tego, ze kupuje sprzet ostatnio coraz bardziej wadliwy i czesciej sie psujacy, i na dodatek taki, z ktorym sa duze problemy przy naprawie, nie nastraja mnie optymistycznie i raczej nie wzbudza pozytywnego nastawienia do tej firmy. Nie wiem, jak skonczy sie moja sprawa, ale jesli udaloby mi sie dostac z powrotem pieniadze, to mimo, ze model HP DeskJet 5550 naprawde mi sie podoba, powaznie zastanowilbym sie, czy zostac jeszcze przy tym producencie.
Wam rowniez radze wziasc to pod uwage.