Dyskusja: Głupota na drodze
Podgląd pojedynczego posta
Stary 19.07.2003, 22:04   #8
puch
Forumator
 
Data rejestracji: 22.03.2003
Lokalizacja: Ł
Posty: 954
puch zaczyna zdobywać reputację <1 - 49 pkt>
Cytat:
pali napisa***322;(a)
(...) Wymusiłoby to wzięcie odpowiedzialności za własne czyny.


Żeby wziąć odpowiedzialność za swoje czyny w swoje ręce, trzeba do tego dorosnąć, mieć wyobraźnię, tzn. umieć sobie wyobrazić konsekwencje swoich czynów, żeby w świadomy sposób tymi czynami kierować. Ci ludzie jednak nie mają wyobraźni - a dowodzą tego na każdym kroku.

Wyobraźmy sobie sytuację - wcale nie hipotetyczną - to konkretne miejsce w Polsce. Wąska, kręta, bardzo uczęszczana szosa, wijąca się między pagórkami, a więc widoczność kiepska - jadące z przeciwka samochody widzi się w ostatniej chwili. Miejsca na wyprzedzanie nie ma w ogóle - pobocza prawie nie ma, płytki rów, drzewa. Zakręty są na tyle ostre, że same już wymuszają poważne zmniejszenie prędkości. Wyprzedzanie w tych warunkach jest bardzo ryzykowne. I władze drogowe potwierdziły to: zakaz wyprzedzania, podwójna ciągła linia, ciągła linia na poboczu (= zakaz zatrzymywania się), ograniczenie do 40. I w tych warunkach ciągle trafiają się wariaci, próbujący tam wyprzedzać. Gdy zobaczą kogoś z przeciwka, na chama wciskają się na/przed wyprzedzany samochód, zmuszając do hamowania albo po prostu spychając do rowu i na drzewa. (w dodatku zupełnie nie ma to sensu, bo kawałek dalej droga się prostuje i można wyprzedać do woli).

W tej konkretnej sytuacji ludzie ci wykazują nie tylko całkowity brak poszanowania przepisów. Wykazują też całkowity brak szacunku dla kogoś - czyjegoś życia i zdrowia, i całkowity, totalny brak wyobraźni. Czy rozsądkowi kogoś takiego można pozostawić samodzielną decyzję o tym, czy w ogóle może jeździć?

Cytat:


Tak samo jego rodzice, którzy dają mu samochód. Gdyby nie było egzaminu, rodzice sami sprawdziliby jego umiejętności.



Nie zgadzam się! Rodzice są często dokładnie tak samo pozbawieni rozumu, jak rzeczony nastolatek. Jakże inaczej wytłumaczyć fakt, że np. kupują dzieciakowi auto "za maturę" czy nawet wcześniej, i puszczają samopas. Często zresztą sami dają przykład. Przecież rodzice też muszą być zupełnie pozbawieni wyobraźni, jeśli nie zdają sobie sprawy z tego, do czego dzieciakowi potrzebne jest auto w weekendowy wieczór!

Cytat:


Człowiek, który sam kupuje samochód, też musiałby chwilę zastanowić się, czy potrafi.



Przy założeniu, że sam "prowadzi rozum" i ma trochę samokrytycyzmu. Są ludzie bardzo pewni siebie mimo np. bardzo kiepskich umiejętności technicznych i bardzo słabych predyspozycji w ogóle do prowadzenia samochodu.

Cytat:


Szkoły jazdy uczą parkowania i powolnej jazdy po mieście. Na egzaminie to samo. Absolwent tego systemu nie ma pojęcia co zrobić, gdy mu na zakręcie tylne koła uciekają.



Tu akurat zgadzam się. System np. amerykański, gdzie kandydat uczy się "w praniu" sprawdza się lepiej.

Dlatego też - jak słyszałem - myśli się o wprowadzeniu istotnych zmian prawnych, zmieniających tryb uzyskiwania uprawnień do kierowania.

Wzorem USA i wielu państw zachodnich w pierwszym okresie po uzyskaniu prawa jazdy młodzi ludzie mieliby bardzo ograniczone uprawnienia - na przykład zakaz wożenia rówieśników, zakaz jazdy nocą, poważne ograniczenie prędkości - okazuje się, że takie ograniczenia, pod warunkiem oczywiście, że są surowo egzekwowane przez policję - są bardzo skuteczne i bardzo istotnie ograniczają liczbę wypadków powodowanych przez (często pijanych!) nastolatków, wożących się z kumplami. Po prostu tego nie wolno robić i już! Problem tylko w tym, że tam jest policja, która to dość bezwzględnie egzekwuje, a taki nastolatek ma pewność, że jeśli zrobi jeden wyskok, będzie miał przerąbane na długo - nie dostanie prawa jazdy, a więc nie będzie miał jak dojechać do szkoły, na uczelnię, do pracy... A więc nie dostanie żadnej sensownej pracy... A przede wszystkim kumple wyśmieją, bo oni wszyscy mają auta i jeżdżą, a on nie... To chyba najpoważniejszy argument!

Dopiero po jakimś czasie taki młody człowiek mógłby się ubiegać o pełne prawo jazdy, pod warunkiem oczywiście, że w tym okresie próbnym nic się nie stanie.

I to popieram!

Kto z forumowiczów widział ostatnio na trasie policyjny radiowóz patrolowy? W innym miejscu niż za krzakami, na długim, prostym odcinku, gdzie ludzie zawsze przekraczają prędkość, ale nie jest to szczególnie niebezpieczne? Kto widział radiowóz po prostu patrolujący szosę, zwłaszcza w niebezpiecznych miejscach? Bo ja już bardzo dawno nie!
__________________
pozdrowienia
puch

Ostatnio zmieniany przez puch : 19.07.2003 o godz. 22:10
puch jest offline   Odpowiedz cytując ten post