Cytat:
pali napisa***322;(a)
(...) Wymusiłoby to wzięcie odpowiedzialności za własne czyny.
|
Żeby wziąć odpowiedzialność za swoje czyny w swoje ręce, trzeba do tego dorosnąć, mieć wyobraźnię, tzn. umieć sobie wyobrazić konsekwencje swoich czynów, żeby w świadomy sposób tymi czynami kierować. Ci ludzie jednak nie mają wyobraźni - a dowodzą tego na każdym kroku.
Wyobraźmy sobie sytuację - wcale nie hipotetyczną - to konkretne miejsce w Polsce. Wąska, kręta, bardzo uczęszczana szosa, wijąca się między pagórkami, a więc widoczność kiepska - jadące z przeciwka samochody widzi się w ostatniej chwili. Miejsca na wyprzedzanie nie ma w ogóle - pobocza prawie nie ma, płytki rów, drzewa. Zakręty są na tyle ostre, że same już wymuszają poważne zmniejszenie prędkości. Wyprzedzanie w tych warunkach jest bardzo ryzykowne. I władze drogowe potwierdziły to: zakaz wyprzedzania, podwójna ciągła linia, ciągła linia na poboczu (= zakaz zatrzymywania się), ograniczenie do 40. I w tych warunkach ciągle trafiają się wariaci, próbujący tam wyprzedzać. Gdy zobaczą kogoś z przeciwka, na chama wciskają się na/przed wyprzedzany samochód, zmuszając do hamowania albo po prostu spychając do rowu i na drzewa. (w dodatku zupełnie nie ma to sensu, bo kawałek dalej droga się prostuje i można wyprzedać do woli).
W tej konkretnej sytuacji ludzie ci wykazują nie tylko całkowity brak poszanowania przepisów. Wykazują też całkowity brak szacunku dla kogoś - czyjegoś życia i zdrowia, i całkowity, totalny brak wyobraźni. Czy rozsądkowi kogoś takiego można pozostawić samodzielną decyzję o tym, czy w ogóle może jeździć?
Cytat:
Tak samo jego rodzice, którzy dają mu samochód. Gdyby nie było egzaminu, rodzice sami sprawdziliby jego umiejętności.
|
Nie zgadzam się! Rodzice są często dokładnie tak samo pozbawieni rozumu, jak rzeczony nastolatek. Jakże inaczej wytłumaczyć fakt, że np. kupują dzieciakowi auto "za maturę" czy nawet wcześniej, i puszczają samopas. Często zresztą sami dają przykład. Przecież rodzice też muszą być zupełnie pozbawieni wyobraźni, jeśli nie zdają sobie sprawy z tego, do czego dzieciakowi potrzebne jest auto w weekendowy wieczór!
Cytat:
Człowiek, który sam kupuje samochód, też musiałby chwilę zastanowić się, czy potrafi.
|
Przy założeniu, że sam "prowadzi rozum" i ma trochę samokrytycyzmu. Są ludzie bardzo pewni siebie mimo np. bardzo kiepskich umiejętności technicznych i bardzo słabych predyspozycji w ogóle do prowadzenia samochodu.
Cytat:
Szkoły jazdy uczą parkowania i powolnej jazdy po mieście. Na egzaminie to samo. Absolwent tego systemu nie ma pojęcia co zrobić, gdy mu na zakręcie tylne koła uciekają.
|
Tu akurat zgadzam się. System np. amerykański, gdzie kandydat uczy się "w praniu" sprawdza się lepiej.
Dlatego też - jak słyszałem - myśli się o wprowadzeniu istotnych zmian prawnych, zmieniających tryb uzyskiwania uprawnień do kierowania.
Wzorem USA i wielu państw zachodnich w pierwszym okresie po uzyskaniu prawa jazdy młodzi ludzie mieliby bardzo ograniczone uprawnienia - na przykład zakaz wożenia rówieśników, zakaz jazdy nocą, poważne ograniczenie prędkości - okazuje się, że takie ograniczenia, pod warunkiem oczywiście, że są surowo egzekwowane przez policję - są bardzo skuteczne i bardzo istotnie ograniczają liczbę wypadków powodowanych przez (często pijanych!) nastolatków, wożących się z kumplami. Po prostu tego nie wolno robić i już! Problem tylko w tym, że tam jest policja, która to dość bezwzględnie egzekwuje, a taki nastolatek ma pewność, że jeśli zrobi jeden wyskok, będzie miał przerąbane na długo - nie dostanie prawa jazdy, a więc nie będzie miał jak dojechać do szkoły, na uczelnię, do pracy... A więc nie dostanie żadnej sensownej pracy... A przede wszystkim kumple wyśmieją, bo oni wszyscy mają auta i jeżdżą, a on nie... To chyba najpoważniejszy argument!
Dopiero po jakimś czasie taki młody człowiek mógłby się ubiegać o pełne prawo jazdy, pod warunkiem oczywiście, że w tym okresie próbnym nic się nie stanie.
I to popieram!
Kto z forumowiczów widział ostatnio na trasie policyjny radiowóz patrolowy? W innym miejscu niż za krzakami, na długim, prostym odcinku, gdzie ludzie zawsze przekraczają prędkość, ale nie jest to szczególnie niebezpieczne? Kto widział radiowóz po prostu patrolujący szosę, zwłaszcza w niebezpiecznych miejscach? Bo ja już bardzo dawno nie!