swój stosunek do narkotyków
tutaj mniej więcej wyłożyłem, jesli kogoś ciekawi, to niech przeczyta
ale tematem tego topica jest: "czy państwo polskie powinno/mogłoby kontrolować (prowadzić?) sprzedaż (produkcję?

) marihuany/haszyszu?"
IMO: nie
jak już pisałem we wspomnianym wyżej wątku, uważam, że powinny istnieć mechanizmy kontrolujące zażywanie narkotyku. Tak jak Ciapek pisze: wielu pali, pije i nie ma z tego żadnego problemu, ale też dla wielu w tym kraju codziennie zaczyna się nowy dzień koszmaru, wraz z nową butelką wódki, wina, piwa czy coraz częściej porcją narkotyku, takze trawy - niestety.
Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że szeroko pojęte narkotyki, w tej chwili degenerują tysiące ludzi, rodzin i często dzieje sie to przez całe ich życie, ba - przez pokolenia.
Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego narkotyki wymykają się spod kontroli, mechanizmy kontrolne szwankują?
Tego nikt nie wie, duskusja toczy się ciagle... Holendrzy dawno temu zrobili eksperyment: uznali, że mechanizmem kontrolnym będą instytucje państwowe.
Nie wnikając w to, czy Holendrom udało się: czy uważacie, że nasze kulawe państwo mogłoby podjąć się tak trudnego zadania?
W/g mnie właśnie tak nalezy rozważać ten problem. Czy miałoby to sens nie dowiemy się bez eksperymentu, ale wpierw należy pomyśleć, czy jesteśmy wogóle zdolni do jego przeprowadzenia. Myślę, że nie. My jestesmy na etapie takim, że nie dajemy sobie rady z dystrybucją paliwa...
To są zresztą tylko kwestie techniczne. Nie widzę obecnie klasy politycznej oraz autorytetów moralnych i intelektualnych, zdolnych wprowadzić taką rewolucję.