Wlasnie chcialem napisac, ze artykul o tym byl w dzisiejszej Wyborczej. A dyrektorka nawet tego nie probowala, tylko oblizala palec, ktory w tym zanurzyla.
Nie chce mi sie juz dzisiaj pisac nic na ten temat, bo wlasnie jestesm po dwoch godzinach wpisywania wlasciwie samych cyferek do Excela i mam dosyc, ale trzeba byc naprawde sk..... albo kompletnym idiota, zeby komus wsypac cos takiego do herbaty (czy tam kawy). Nie wiem, czy oni nie zdawali sobie sprawy z tego, co robia (chociaz biorac pod uwage skwitowanie sugestii, ze nauczycielka moze po tym umrzec, stwierdzeniem: "Niech sie przekreci", trudno tak uwazac), czy roblili to z premedytacja. Ale jest to smutne