A ja anegdotke zapodam...

Kompel w swoje urodziny sie nawalil ostro, wiedzial ze mamusia bedzie sie darla, wiec specjalnie przed domem wyciagnal klucze, znalazl odpowiedzni, rozsznurowal buty, rozpiol kurtke - wszystko zeby nie robic chalasu i niepostrzezenie pusjc spac.
Podchodzi do dzwi, wklada klucz, nagle wsiatlo sie zapala, mama wylatuje i swoje... nastepnego dnia, budzi sie i pyta jej, jak to mozliwe, przeciez byl tak przygotowany itd. a ona na to, ze by sie nie zorientowala, gdyby nie slyszala jak ktos przez prawie 10 min skrobal czyms metalowym w dzwi.
Historyjka o tyle zabawna, ze sie naprawde wydzarzyla... chyba