|
Hm - 22% na internet to nie jest tragedia. Jezeli konsekwentnie opadatkuja Vatem wszystko co trzeba to to jest madry pomysl. W krajach wysoko rozwinietych glowna czesc dochodu budzetu pochodzi z podatkow posrednich (VAT), co pozwala obnizac podatek bezposredni (od dochodow) i znaczaco upraszcza procedure placenia podatku bezposredniego zrzucajac tym samym ciezar na podatek posredni, ktory podatnikowi jest zaplacic latwiej, bo placi go automatycznie. Bardzo dobrym rozwiazaniem byla taka "promocja" ze strony TPSA (inni powinni pojsc tym sladem) ze wezmie ciezar podatku na siebie, bo podbuduje sobie troche wizerunek, spowoduje ze ludzie bez skrepowania beda podpisywac nowe umowy (bo widza ze TPSA nie zmienia zasad gry) no i oszczedzi to kilku rozpraw, bo pewnie czesc osob dochodziloby swego.
Zeby nie bylo tak wesolo, to te pieniadze gdzies potem trafia. Oczywiscie najlepiej by bylo zeby kasa z VATu za net poszla na rozwoj sieci teleinformatycznej, czy zakup nowych technologi i rozwiazan telekomunikacyjnych, ale to jest raczej niemozliwe i kwota zostanie wchlonieta przez aparat administracyjny, ktory charakteryzuje sie tym, ze wchlania dowolna ilosc gotowki.
|