Jesli sporo czytasz to zaryzykowalbym stwierdzenie ze bledow bedziesz robil coraz mniej. Zreszta niezupelnie o to mi szlo - kazdemu zdarza sie popelniac bledy. Mialem na mysli ludzi dla ktorych swistek o dysortografii jest czyms w rodzaju 'listu zelaznego': "ja nawet nie musze probowac uczyc sie pisac bo jestem dysortografikiem". A temat mnie irytuje bo akurat mam dwie nauczycielki w domu i wiem ze 99,5% tych zadeklarowanych "chorych"
po zaaplikowaniu drastycznej metody (np co tydzien zapelniony zeszyt) ulega ozdrowieniu

))