|
majac chyba 18 lat pojechalismy z banda pod namioty w gory. pilem przy ognisku ale obudzilem sie w namiocie. a wszystko przez starszych kolegow ktorzy sok pomaranczowy dodawali tylko po kropelce dla koloru.
pamietam ze bylo duzo muzy, kazdy gral po kolei z samochodu az mu bateria padla. rano tylko jeden odpalil i na kable cztery pozostale odpalalismy...
byl to pierwszy i przed ostatni raz kiedy urwal mi sie film,
ten ostatni to calkiem niedawno kiedy to sie przekonalem ze wodka-piwo-wodka-drink-piwo-tequila ze soba w parze nie ida...
shuma02
|