|
cóż, tego pierszego razu nie pamiętam (inny pierwszy raz jak najbardziej mam w pamięci...)
za to pamiętam ostani raz, miałem upojnego Sylwestra, poległem kolo 3 albo 4 nad ranem, dobrze, że moja druga połówka ,notabene stworzona z mojego żebra, za rączkę zaprowadziła mnie do domku, rozebrała, połozyła do łóżeczka, bo w przeciwnym razie nie wiem gdzie bym się rano obudził i przywitał Nowy Rok
__________________
I otrze z Ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie.
|