|
Podszedl do szafy, rozwarl ja szeroko. Spojrzal do wnetrza. Dwanascie wieszakow czarnych garniturow spokojnie spoczywalo wewnatrz mebla.
- Hmm, ktory by tu wybrac?
Z zaklopotania podrapal sie pod pacha i cicho jeknal.
- Fak! musze chyba pache zmienic, bo coraz gorzej z ta.
Wyciagnal jeden z dwunastu czarnych wdzianek i pospoesznie sie przebral.
Spojrzal w lustro.
- Ale ze mnie dupa! Heh, juz wiem co koledzy w biurze widza we mnie. Zboki jedne...
- No trzeba sie zbierac! Rozprawimy sie z NIMI! - pomyslal
Podszedl do barku, lyknal tego i owego na odwage i zatrzasnal za soba drzwi.
Przechodzac obok pijalni piwa "Gwarek" spojrzal na zegarek.
- O zesz w morde! Juz pierwsza! Kogo ja znajde tam na gorze? pewnie Muller juz spi... a niech to, nie sie chlopak wyspi, jutro bedzie mial ciezki dzien.
Zakrecil sie na piecie i pchanl drzwi do knajpy.
Idac w strone baru, czul zimny wzrok panow siedzacych przy stolikach.
- Co bedzie dla Ciebie, Zlotus? - spytal wyzelowany barman.
- He? - spytal zdezorientowany Zygfryd. Podrapal sie pod pacha i cicho jeknal.
- No! jeszcze nie jeczymy... jeszcze nie pora! - wycedzil przez zeby barman, robiac przy tym mine jakby bylo mu niezwykle przyjemnie.
Z rekawa wyjal butelke ketchupu. Slychac bylo szmer na sali.
Nagle szmer odsuwanego krzesla i kroki.
Dzwiek ciezkich stapniec zblizal sie coraz bardziej...
Ostatnio zmieniany przez Edwardo : 18.03.2004 o godz. 02:05
|