|
Byłą to jego własna twarz! Zygfeyd zmieszany tym widokiem powędrował to sypialni lecz żony już tam nie było nagle usłyszał głos dobiegający zza drzwi:
- Zygfryd! Zygfryd! Zygfryd nieco zmieszanym głosem zapytał:
-Czego?
- Natychmiast otwórz ty *****u tu komornik!
Zygfryd przerazony ze przyznał sie do tego ze jest w domu nei miał juz odwrotu, musiał stanąc twarzą w (ryj??) twarz komornika.
-Dzień dobry wieczór! Zakrzyknął komornik na wejściu. Zygfryd, a minę miał nie tęgą odpowiedział:
- Taaa... Elo!
Komornik nieco zmieszany tym powitaniem przystąpił do ogladania mieszkania, kiedy zakończył oględziny podszedł do Zygi i powiedział:
- No więc musze pna powiaAAAARGGHHHH.....
I padł z nożem w plecach na podłogę, Twarz zabocy komornika powoli wyłoniął sie z cienia i okazało sie że to był...
(C.D.N)
__________________
|