|
... że to był osobnik przypominający 48. Zygfryd w zasadzie już się przyzwyczaił do jego widoku ale jak zawsze to bywało przy kontaktach z Hitmanem Zygfryd zamarł, stał w bezruchu, nie wiedział co ma robić. Po 5 sekundach takiego stania w bezruchu i patrzenia w jeden i ten sam punkt - którym był plakat z Pamelą Andersen, który Zygfryd powiesił wczoraj po tym jak żona spaliła plakat z Edytą Górnik - Zygfryd w końcu się przełamał i przemówił swoim lekko przepitym głosem: ".....ttttttttto ttty....??", po tym co powiedział zaczął w myślach walić się w głowę mówiąc "No jasne że to on ...a któż by inny....Święty Mikołaj??....!!!...". 48 jak zwykle nic nie odpowiedział - "oni obaj w ogóle byli małomówni, w końcu są to Silent Assasin" pomyślał - tylko mrugnął i spojrzał na leżące przy drzwiach ciało komornika, Zygfryd spojrzał w tym samym kierunku i zobaczył rozwaloną głowę gościa który już w żadnym calu nie przypominał komornika ani w ogóle człowieka, jego głowa była doszczętnie rozwalona a jej "części" leżały na wycieraczce przy drzwiach wejściowych. W tym czasie przez Zygfryd rozum przeleciała myśl "Dlaczego to zrobił??....Dlaczego ja??....Przed czymś mnie bronił??....Ale przed czym??....". Gdy odwrócił głowę w kierunku w którym stał 48 to już go tam nie było, zobaczył tylko powolnie falującą w rytm wiatru zasłonę w jego oknie ...... było otworzone .... "Wyszedł przez drzwi pożarowe...." ***8211; powiedział. Zygfryd ani chwili się wahając szybko podbiegł do okna........zobaczył tylko szybko odjeżdżającą czarną limuzynę, nawet nie dostrzegł numerów, ale był pewny, że to 48. Teraz zrozumiał, że 48 na niego nie poluje. Była 2204 ZULU - Zygfryd położył się spać ale zaczął dogłębnie rozmyślać o tym co go ostatnio spotyka......tik tak tik tak tik tak tik tak ....... słyszał tylko tykający na ścianie zegarek..... tak się wsłuchał w rytm tykania zegarka, że zasnął .........................
Zbieżność nazwisk czysto przypadkowa
__________________
We all know how these things work, so when you hear the beep, go for it...
|