Chcieliście telenoweli, więc proszę:
...Miał dziwny sen, który powtarzał się od pewnego czasu. No, może nie tyle sen, co osoba w nim się pojawiająca. Byla to Faustyna, jego sąsiadka. Zygfryd nie chciał tych snów. Gdyby to była jakaś fajna 20 latka, to super, ale Faustyna miała ponad 70 lat i zero zębów. Więc Zygfryd, sam nie wiedząc jak, wybrał się do niej. Zadzwonił dzwonkiem przypominającym rytmy dance lat '80. Otworzyła Faustyna w szlafroku i z rozwianym włosem. Zygfryd zaniemówił z wrażenia i przez chwilę stali tak w milczeniu. W końcu odezwal się "słuchaj no, weź ty stąd idź, bo ja zamiast śnić o zniszczeniu świata i bliźnich śnie o tobie babciu", na co ona odpowiedziała "spoko" i za godzinę popełniła samobójstwo. Zygfryd przeczytał o tym w gazecie następnego dnia. Pomyślał, że to bardzo fajnie, i nie mając nic lepszego do roboty wyszedł postrzelać z gumki od majtek w dzieci...