.........nieeeeeeeeeeeeeeee..........
Zygfryd obudził się natychmiast i uderzył mocno głową w drugie łóżko, które znajdowało się bezpośrednio nad nim....."K***a.....<auć> ....Uff!!!.....to tylko sen....zły sen....48 nie zginął",
Zygfryd dla pewności jeszcze uszczypnął się w rękę "Tak, to tylko sen....". Spojrzał na tykający zegar ..... była
0246 ZULU. Zalany potem poderwał się z łóżka i ruszył w kierunku łazienki....stanął przy lusterku i wpatrywał się w siebie.....był cały zalany potem, źrenice powiększone, cały czas czuł wewnętrzny strach, czegoś się bał, czuł obecność drugiej osoby za plecami ale nikogo tam nie widział, ręce trzęsły mu się jak galareta....była głęboka noc i nic oprócz tykającego zegarka nie było słychać.....
Zygfryd postanowił przerwać tą dozę ciszy - włączył radio i poszedł wsiąść zimny prysznic.....zawsze to go uspokajało ale tym razem tak nie było.....dalej czuł obecność kogoś jeszcze .....to było dziwne uczucie...coraz bardziej czuł niepokój i lęk, ręce coraz bardziej mu się trzęsły ... "Co się ze mną dzieje" ***8211; powiedział i zakręcił kurek od prysznicu, wytarł i ubrał się. Gdy wchodził do pokoju poczuł coś dziwnego.....tak jakby ktoś wszedł prze okno i zaraz wyszedł bo w pokoju było zimniej....podszedł do okna i faktycznie było niedomknięte.....gdy je zamykał spostrzegł pod kaloryferem coś błyszczącego....zapalił lepsze światło i podszedł jeszcze raz by zobaczyć co to jest..."O

" ***8211; to co wziął do ręki jeszcze bardziej go przestraszyło, był to kawałek okrągłego złotego metalu z wygrawerowanymi liczbami
48... "Taki sam jak miał
48 gdy go pierwszy raz widziałem.....O cholera.....o

....on tu był gdy ja brałem prysznic....tylko czego chciał??...".
Zygfryd od razu wziął się za przeszukiwania domu ale niczego nie znalazł i był tak zmęczony, że poszedł spać... gasząc światło znowu poczuł obecność "kogoś " za plecami ale jakoś zbytni się nie przejmował, był zmęczony, żeby teraz o tym myśleć.....Spojrzał na zegarek....była
0312 ZULU......zasnął......tik tak tik tak tik tak..........