No to gratuluję i dziękuję
Egzamin rzeczywiście poszedł mi bardzo dobrze. Nie wiem, czy wystarczy na 5, ale myślę, że tak. Jutro wyniki i zobaczymy.
Jeszcze tylko przed wakacjami postanowiłem zrobić porządną burdę w dziekanacie mojego wydziału, a właściwie na całym wydziale. Wkurzyłem się tragiczną wręcz organizacją wszystkiego. To już rzucało się w oczy od początku studiów, ale w tym semestrze jest aż nazbyt wyraźne. Mówiąc bardzo ogólnie (bo temat jest duuużo bardziej obszerny) za dwa dni mam zapisy wydziałowe (zaczynają się one już jutro, ale mój rok ma w środę), a nie została jeszcze ogłoszona lista przedmiotów, które będzie można wybierać. To, że miała ona zostać przygotowana do 12 maja to już pół biedy, ale to, że w zeszłym tygodniu, kiedy już kategorycznie zażądałem jej przedstawienia, zostałem spławiony tym, że następnego dnia pojawi się ona na internecie, już mnie bardziej drażni...
Dzisiaj sobie porozmawiałem i pokontaktowałem ze sobą (bo widać komunikacja tam jest jeszcze kilka epok wstecz) kilka ważniejszych osób na uczelni, typu dyrektor działu nauczania, jakaś pani dziekan, kilka sekretarzy itp. i okazało się, że tak naprawdę nikt nic nie wie, a listy jak nie było, tak nie ma. Ostatecznie od każdego dowiedziałem się trochę strzępków informacji i stworzyłem z tego całość, a z jakiś bardzo tajnych dokumentów skserowałem sobie upragnioną listę (która, notabene, może się jeszcze zmienić...), ale to, żebym musiał załatwiać w ten sposób coś, co miało być dostępne już ponad miesiąc temu, to gruba przesada... I żeby to była jedyna rzecz, którą trzeba tak robić...
Ehhh... w sumie nieważne, ale to, że ja studiuję na wydziale Informatyki i Zarządzania, kierunku Zarządzanie i Marketing na piątej chyba uczelni w kraju (a pierwszej wśród Politechnik) i dają nam taki przykład organizacji bardzo mnie smuci... Czasami mam wrażenie, że ja wiem więcej na dane tematy od osób, które teoretycznie powinny być za to odpowiedzialne...
W tym semestrze już to sobie daruję, ale w przyszłym spróbuję coś z tym zrobić. Bo zamiast zmieniać się na lepsze, jest coraz gorzej...