|
Ja, Robot - przekopiowana moja wypowiedz z innego forum (sorry):
Wasnie obejzalem, w calosci nawet, bo gdyby sie ktos pytal cholera mnie trzesla nieslychana!
Ale ab ovo, czyli od poczatku:
-tytul sugeruje, ach wrecz wrzeszczy, ze to wg. Isaaka Asimowa serii: Ja robot i Pozytronowy detektyw.
Nic bardziej mylnego, ten film oprocz tytulu i zerznietych zywcem trzech praw robotyki z Isaakiem Asimowem nie ma nic wspolnego, a spadkobiercy powinni zaskarzyc producenta o wysokie odszkodowanie.
Brednia, brednia, brednia to jedyne co sie nasuwa po obejzeniu.
Logiki - brak, bunt robotow przy 3 prawach jest nie tylko niemozliwy, ale nieprawdopodobny.
Widowisko marne, troche Harrisona "Przestrzeni, przestrzeni" troche Matrixa dla ubogich, troche efektow...wszystko.
Radze omijac te pozal sie bze - produkcje szerokim lukiem, no chyba, ze sie ma 10-13 lat i kompletny brak krytycyzmu (taki "amerykanski
a szczerze polecam ksiazke (wiecie co to jest KSIAZKA?)
Autor: Isaak Asimow
Tytul: Pozytronowy detektyw
i pozniej cala trylogia Ja, robot.
Pozdrawiam jeszcze myslacych i czytajacych.
Nie dajcie sie zwariowac.
Tak wiec oszczedzajcie slow: "dobry film", "szczypta komedii" ten film z zalozenia mial byc powazny, a wyszlo koszmarne amerykanskie dno, bzdura do potegi, kompletny idiotyzm...
....slow szkoda.
A co do Garfielda, bardzo go lubie, ogladalem w oryginale i nawet mi sie podobal, pewnie dlatego, ze niczego sie po tym filmie nie spodziewalem.
|