Jedzie gosc samochodem, lekko przyspiesza - powoduje wypadek - umiera...
W niebie Bog do niego mowi:
-Ty cale zycie byles grzeczny, teraz tylko przekroczyles predkosc, nalezy Ci
sie cos... spelnie Twoje ostatnie zyczenie tylko powiedz jakie?
Gostek odpowiada:
-Chce zeby byla autostrada z Polski na Hawaje...
Bog drapie sie po glowie, i mowi:
-Oj nie, to nie realne, takie zyczenie wez wymysl cos innego...
Gosc upiera sie przy swoim:
-Ja chce autostrade na Hawaje i koniec...
Bog woli wyjasnienia mowi mu:
-Popatrz co sie dzieje na ziemi, moze bys wzial zrobil cos zeby ludzie mieli
lepiej, w krajach bieda, kazdy bierze wszystko dla siebie, moze jednak cos
innego?
Gosc tak mysli i mysli... po chwili mowi:
-Dobra, przekonales mnie - Bog lekko sie usmiechnal - chce zeby moj syn
w przeciwienstwie do mnie rozumial kobiety...
A Bog na to:
-Hmmm... wiesz co? To ta autostrada to miala byc po prostej czy jak?