Facet przychodzi do baru z mala malpka na ramieniu
i zamawia drinka.
Po chwili malpka zaczyna skakac po calym barze,
podkrada oliwki z baru i je zjada, potem bierze
pokrojone cytryny i je równiez palaszuje.
Zaraz potem wskakuje na stól bilardowy, bierze
jedna bile i ku zdumieniu wszystkich - polyka ja.
Barman krzyczy do faceta:
- Widzial pan, co zrobila panska malpa?!
- Nie, co?
- Wlasnie zjadla jedna bile z mojego stolu bilardowego!
- To mnie nie dziwi. Ona je wszystko w zasiegu jej wzroku.
Przepraszam za moja malpke, zaplace za wszystko.
Facet konczy drinka, placi i wychodzi z malpka.
Dwa tygodnie pózniej znów przychodzi do baru z malpka
na ramieniu, zamawia drinka a malpa zaczyna znowu hasac
po barze. Kiedy facet konczy drinka, malpka znajduje
wisienke na talerzyku. Bierze ja, wsadza sobie w tylek,
wyjmuje, a nastepnie zjada.
Barman jest wyraznie zdegustowany:
- Widzial pan, co zrobila tym razem?!
- Nie, co?
>>- Wziea wisienke, wsadzila sobie w tylek i zjadla!
- To mnie nie dziwi, ona je wszystko w zasiegu wzroku.
Ale odkad poknela bile, najpierw wszystko mierzy.
"Polskie przyslowia":
- Nie taka baba straszna... jak sie umaluje.
- Ten sieo smieje ostatni... kto wolniej kojarzy.
- Kto pod kim dolki kopie... ten szybko awansuje.
- Nie pozadaj zony blizniego swego... nadaremno.
- Jak cie widza... to pracuj.
- Tym chata bogata... co ukradnie tata.
- Kto rano wstaje ten... idzie po bulki.
- Nie ma tego zlego... co by nam nie wyszlo.
- Jak sobie poscielesz... to mnie zawolaj.
Spotyka sie dwóch sasiadów. Jeden mówi do drugiego:
- Sluchaj stary, nie wiem co mam zrobic,
mój kot zalatwia mi sie na dywan.
- Jak to?
- No, zalatwia sie na dywan, potem jezdzi tylkiem po podlodze
i rozsmarowuje to wszedzie, nie wiem juz co mam robic.
Moze ty bys cos poradzil?
- Wiesz co, zwin dywan i oklej podloge papierem sciernym.
Spotykaja sie ponownie po dwóch tygodniach.
- No i jak? - pyta pomyslodawca.
- O czlowieku, rewelacja! Jak kocisko rozpedzilo sie
w przedpokoju, to do lodówki juz tylko oczy dojechaly!
Jedzie dwóch narąbanych rockersów na Harleyu w nocy, nagle z przeciwka
widać światła wielkiej cieżarówki. Ten co prowadzi mówi do tego z tyłu:
- Zobacz, jak między nimi smignę!
Policjant zatrzymuje motocyklistę za przekroczenie prędkości.
- Poproszę prawo jazdy.
- A oddaliście?
Policyjny Volkswagen Transporter zatrzymuje się przy TIR'ówce.
Uchyla się szybka.
- Ile?
Prostytutka:
- Z przodu 100, z tylu 150.
Na to głosy z głębi radiowozu:
- Dlaczego my z tyłu mamy więcej płacić
******
Do kolegi w wojsku przyjechał znajomy. Został skierowany do świetlicy, gdyż
tam
miał go znależć, jednak oprócz jednego kaprala nikogo tam nie było. W pewnej
chwili kapral ryczy:
- CHEBZIE
W tym momencie otwierają się drzwi z szafy i wyskakuje z niej pluton
żołnierzy.
Lecą przez całą świetlicę, dopadają do szafy po przeciwnej stronie i
zamykają
się w niej. Sytuacja powtarza się kilka razy, a po wszystkim znajomy pyta
kolegę - co to było?
- A nic takiego, ćwiczyliśmy. Jedziemy jutro na wycieczkę do Bytomia i mamy
przesiadkę w Chebziu.
Kiedy w Anglii wprowadzono Concordy na linie transatlantyckie, wymyslono
haslo majace chwalic predkosc samolotu. Brzmialo ono: "Breakfast in
London, lunch in New York". Natychmiast w formie graffitti pojawilo sie
uzupelnienie: "Luggage in Bangkok."
Opózniony start samolotu VIP'a Ala Gore'a z lotniska ALB w piatkowy
wieczór wkurzyl caly ruch lotniczy na Pólnocnym Zachodzie. Po kolejnej
zmianie informacji o oczekiwaniu na ladowanie, kontroler zapytal:
- "Commuter 5678, wytrzymasz jeszcze jakies pól godziny?".
Na co uzyskal odpowiedz:
- "Tak, oczywiscie, nie mam problemu z paliwem. Ale musze przestrzec,
ze juz polowa moich pasazerów przeszla do obozu Republikanów."
Kontroler lotu: "Cessna G-ABCD podaj zamierzenia?"
Cessna: "Zdobyc zawodowa licencje pilota i licencje lotów na
instrumentach."
Kontroler lotu: "Mialem na mysli nastepne piec minut, nie piec lat."
Kandydat na pilota marynarki lecac na instrumentach, zagubiony,
sfrustrowany, niechcacy wlacza radio zamiast interkomu, kiedy chcial
powiedziec swojemu instruktorowi, ze jego orientacja w sytuacji opadla
ponizej optimum:
Uczen (nadajac w swiat): "Sir, wszystko mi sie po*******ilo."
Wieza w Whiting: "Samolot uzywajacy przeklenstw, zidentyfikowac sie."
Instruktor (po krótkiej przerwie): "Mój uczen powiedzial, ze mu sie
po*******ilo, a nie, ze jest glupi."
Kontroler lotu: "Widocznosc pionowa zero."
Pilot: "W stopach czy w metrach?"
Wieza: "Cessna N1234, uwaga na turbulencje ?ladowa za UA 737".
Cessna: "Wieza San Jose, Cessna jest przed 737."
(dluzsza przerwa)
Wieza: "UA 737, uwaga na turbulencje ?ladowa za Cessna 172."
Pilot-uczen zgubil sie podczas samodzielnego lotu w terenie. Podczas
próby zlokalizowania samolotu na radarze kontroler lotów zapytal:
- "Jaka byla twoja ostatnia znana pozycja?"
Pilot-uczen odpowiedzial na to:
- "Kiedy ustawiono mnie do startu..."
Boeing 747 linii QANTAS wyladowal na lotnisku de Gaulle'a w Paryzu po
tym, jak Australia pokonala Francje w finale Pucharu swiata w rugby.
Samolot minal swoje podejscie do stanowiska i musial wykonac dodatkowe
okrazenie.
Wieza: "Qantas 123, macie jakies problemy?"
Qantas 123: "Nie, po prostu wykonuje runde zwyciezców!"
Z (zaloga): Po wylaczeniu silnika slychac jeczacy odglos.
TON (techniczna obsluga naziemna): Usunieto pilota z samolotu.
Z: Zegar pilota nie dziala.
TON: Nakrecono zegar.
Z: Igla ADF nr 2 szaleje.
TON: Zlapano i uspokojono igle ADF nr 2.
Z: Samolot sie wznosi jak zmeczony.
TON: Samolot wypoczal przez noc. Testy naziemne OK.
Z: 3 karaluchy w kuchni.
TON: 1 karaluch zabity, 1 ranny, 1 uciekl.
Samolot: "Radar, jestesmy szykiem dwóch A10, wlasnie nad wami i, eee....
tego... zapomnielismy jaki mielismy sygnal wywolawczy."
Radar: "zaden problem, przydzielimy wam tymczasowe sygnaly:
Glupek Jeden i Glupek Dwa."
Wieza na Monachium II: "LH 8610 pozwolenie na start."
Pilot (LH 8610): "Ale my jeszcze nie wyladowalismy!"
Wieza: "Dobra, a niby to kto stoi na pasie 26?"
Pilot (LH 8801): "LH 8801."
Wieza: "OK, to w takim razie wy macie pozwolenie na start!"
Pilot malej awionetki: "Hm, kontrola, potwierdzcie, ze chcecie,
zebym kolowal przed 747."
Kontrola lotów: "Taa, bedzie dobrze. Nie jest glodny..."
Rzecz dzieje sie w piekny letni sloneczny dzien, opodal lotniska
Billund, w Danii.
Kontrola Billund: "Szybowce 82 i D5, podajcie pozycje i wysokosc?"
Pilot 82: "Nad jeziorem, 6400 stóp."
Pilot D5: "Ta sama pozycja, ta sama wysokosc."
Kontrola (zimnym, suchym glosem): "To mam wyjac raport o kolizji?"
Facet, o którym bedzie mowa, byl swietnym pilotem, ale nie bardzo
potrafil uspokoic pasazerów. Pewnego razu samolot ladujacy przed nim
rozwalil sobie opone podczas ladowania, a jej gumowe szczatki rozlecialy
sie po calym pasie. Polecono mu poczekac az pas zostanie sprzatniety. A
oto jego ogloszenie do pasazerów: "Panie i panowie, obawiam sie, ze
bedziemy mieli niewielkie opóznienie w przylocie. Na dole zamknieto
lotnisko do chwili, gdy to, co zostalo z ostatniego samolotu, który tam
wyladowal, zostanie usuniete."
Kontrola: "Piper N444D, uwaga samolot, na godzinie drugiej, 500 stóp
ponizej."
Piper N444D: "Hm, widzimy jakies zblizajace sie do nas swiatelko..."
Kontrola: "Przypatrzcie sie, za tym swiatelkiem jest pewnie samolot."
Pilot: "W jakiej jestesmy odleglosci od innego samolotu?"
Kontrola: "Trzy mile."
Pilot: "Nam to nie wyglada na trzy mile!"
Kontroler: "Jestescie póltorej mili od niego, a on od was
póltorej mili... razem trzy mile."
Pilot malego samolotu pocztowego mial dosc swobodne podejscie do
przepisowego slownictwa, prawdopodobnie z powodu znudzenia rutynowymi,
nocnymi lotami. Kazdego dnia o 2:15 w nocy ladowal na malym lotnisku
wywolujac je:
- "Dzien dobry lotnisko Jones, zgadnij kto?"
Kontroler lotów tez byl znudzony, ale nalegal na zachowanie prawidlowej
terminologii i pouczal tego pilota codziennie jak prawidlowo korzystac z
radia. Lekcje nie przynosily rezulatatu i pilot kontynuowal swoje
codzienne pytania "zgadnij kto?". Tak bylo tez pewnej nocy, gdy w radiu
zabrzmialo:
- "Dzien dobry lotnisko Jones, zgadnij kto?"
Kontroler, tym razem dobrze przygotowany, wygasil wszytskie swiatla na
lotnisku i odpowiedzial:
- "Tu lotnisko Jones, zgadnij GDZIE!"
Od tej chwili komunikacja radiowa przebiegala najzupelniej prawidlowo....
Podczas dlugodystansowego lotu, swiezo upieczony pilot zaczal rozgladac
sie za jakims lotniskiem, gdzie móglby uzupelnic paliwo. Poniewaz mial
go coraz mniej, wkrótce zaczal szukac takze zwyklych stacji benzynowych
z mozliwoscia wyladowania i po pewnym czasie wypatrzyl stacje benzynowa
umiejscowiona tuz przy prostym odcinku autostrady, bez zadnych
dodatkowych przeszkód na bokach. Gdy podkolowal do pomp, starszy
czlowiek okupujacy fotel tuz przy drzwiach wygladal na zupelnie
niewzruszonego tym widokiem. W koncu mlody pilot nie wytrzymal i
zapytal:
- "Jak sadze, nie miewacie tu wielu samolotów, na tej stacji?"
- "Nie" odpowiedzial staruszek, patrzac na horyzont podczas pompowania
paliwa do baku. "Zakladam, ze wiekszosc z nich tankuje o tam.." -
kontynuowal pokazujac palcem - "na tym lotnisku po drugiej stronie
autostrady"...