Chciałbym się jeszcze odnieść do dwóch fragmentów wypowiedzi Ciapka:
Cytat:
|
Napisany przez CIAPEK
No ludzie oglądali mecz, wierzyli w naszych piłkarzy, a najsmutniejsze jest to, że z czasem coraz mniej ludzi będzie w to wierzyć i ekscytować się piłką nożną-naszą polską, a fakty to potwierdzają/dzisiejszy mecz.
|
Szczerze mówiąc, to trochę tego nie rozumiem

Chciałoby się wręcz rzec: "a czego się spodziewaliście?". Nie jest żadną tajemnicą, że polska piłka nie liczy się w świecie. Można również było przewidzieć z wielkim prawdopodobieństwem rezultat tego meczu. A jednak mimo to były sytuacje, w których Real był bardzo zagrożony. Niektóre akcje były szybkie i dobrze rozegrane. Po prostu takie, na jakie przeciwnik pozwalał. Mimo tego Real miał ich więcej i zasłużenie wygrał, choć moim zdaniem powinno być 1:0, żeby był sprawiedliwiej.
Piszesz Ciapku

że ludzie przestaną się ekscytować piłką i że kolejnym krokiem ku temu był dzisiejszy mecz. Wybacz mi, ale uważam to za lekką bzdurę. To właśnie Wisła zaczęła dawać tą nadzieję kibicom podczas meczów ligowych i pucharowych w ciągu kilku ostatnich lat. Chciałbym przypomnieć, że to właśnie Wisła eliminując Parmę i Schalke stała się klubem postrzeganym jako jedyną w Polsce grupę profesjonalistów, którzy grają do końca. Udowodniła to w wielu meczach ligowych, a także eliminując w końcu Real Saragossę w spotkaniach pucharowych. Niestety w ciągu kilku ostatnich lat aż do chwiili obecnej nie było żadnego poslkiego klubu, który potrafiłby się w podobny sposób wykazać na arenie międzynarodowej. A jeśli twierdzisz, że Wiślacy dzisiaj zagrali słabo, to wydaje mi się, że po prostu nie miałeś okazji widywac meczów innych polskich drużyn, a zwłaszcza reprezentacji. Niestety gra w wykonaniu większości klubów wygląda o wieeeele gorzej. Równymi partnerami są obecnie tylko Legia, Amica i może Grociln (choć on ostatnio podupadł).
Cytat:
|
Napisany przez CIAPEK
kiedy mecz dobiegał końca wyszedłem z pieskiem na spacerek.
|
Wiesz, w piłce nożnej jest taka dobra zasada, że powinno się grać do końca. Podobnie w życiu zresztą - należy szarpać aż do skutku...
W każdym razie żaden prawdziwy kibic (nie taki, który się tylko budzi na jeden/dwa mecze w roku o stawkę) nie odchodzi od telewizora przed końcem meczu.