|
Nikoniarz
Data rejestracji: 26.01.2004
Lokalizacja: Ostra łąka
Posty: 5,167
|
Stirlitz
Stirlitz szedł ulicami Berlina, coś jednak zdradzało w nim szpiega: może
czapka-uszanka, może walonki, a może ciągnący się za nim spadochron?
Stirlitz wolnym krokiem zbliżył się do lokalu kontaktowego. Zapukał umówione
127 razy. Nikt nie otworzył. Po namyśle wyszedł na ulicę i spojrzał w okno.
Tak, nie mylił się. Na parapecie stały 63 żelazka - znak wpadki.
Stirlitz spacerował po dachu kancelarii Rzeszy. Nagle poślizgnął się, upadł
i tylko cudem zahaczył o wystający gzyms, unikając upadku z dużej wysokości.
Następnego dnia cud posiniał i obrzękł.
Stirlitz szedł nocą przez las. Nagle zobaczył na drzewie świecące oczy.
- Sowa - pomyślał Stirlitz.
- Sam jesteś sowa - pomyślał Bormann
Stirlitz ukradkiem karmił niemieckie dzieci.
Od ukradka dzieci puchły i umierały.
Stirlitz odpoczywał leżąc na tapczanie. Nagle otwierające się od przeciągu
okno strąciło doniczkę. Stirlitz został uderzony doniczką. To był znak.
Stirlitz się wzruszył. Jego żona urodziła mu syna. Stirlitz bardzo tęskni za
żoną. To juz czwarty rok na froncie.
Wróciwszy do swego gabinetu, Mueller zauważył, że Stirlitz podejrzanie kręci
się w pobliżu sejfu. - Co tu robicie, Stirlitz? - srogo zapytał.
- Czekam na tramwaj - odparł Stirlitz.
- W porządku! - rzucił Mueller, wychodząc. Ale na korytarzu pomyślał: Jakiż
u diabła może być tramwaj w moim gabinecie? Zawrócił. Ostrożnie zajrzał do
gabinetu. Stirlitza nie było.
- Pewnie już odjechał - pomyślał Mueller.
Hitler i Bormann stoją przed mapą i planują ważną akcję. Wchodzi Stirlitz z
pomarańczami, wyciąga aparat fotograficzny, robi zdjęcia mapy i wychodzi.
Hitler zdziwiony pyta Bormanna:
- Kto to był?
- Stirlitz, radziecki szpieg.
- Czemu go nie aresztujesz?
- Nie ma sensu. Znów się wykręci. Powie, że przyniósł pomarańcze.
W kawiarni "Elefant" Stirlitz miał się spotkać z łącznikiem. Nie ustalono
niestety żadnego znaku rozpoznawczego.
Na szczęście łącznikowi zwisały spod marynarki szelki spadochronu.
Gdy Stirlitz szedł korytarzem, oczom jego ukazało się ogłoszenie o czynie
społecznym.
- Wpadłem - pomyślał. Skierował się w kierunku gabinetu Mullera.
- Gratuluje poczucia humoru - powiedział - Tak jestem agentem sowieckim!
- Dobra, dobra Stirlitz... Odmaszerować!
Po chwili Muller wykręcił numer Kaltenbrunerra.
- Czego to nie wymyśli nasz poczciwy Stirlitz, rzekł ze śmiechem - żeby się
wykręcić od roboty...
Stirlitz szedł ulicą, kiedy z tyłu rozległy się strzały i tupot podkutych
butów.
- To koniec - pomyślał Stirlitz wkładając rękę do prawej kieszeni spodni.
Tak, to był koniec. Pistolet nosił w lewej
Jechał Stirlitz samochodem. Nagle widzi Bormanna który do niego machał.
Odmachał mu i pojechał dalej.
Ale za chwilę znowu zobaczył Bormanna. Znowu odmachał i znowu pojechał
dalej.
Trzeci raz zobaczył machającego Bormanna. W tym momencie Stirlitz pomyślał:
Aha. Pewnie jestem na rondzie.
Pod dom Stirlitza podjeżdża Gestapo. Oficerowie wysiadają z samochodów i
jeden krzyczy:
- Wychodź Stirlitz!
- Stirlitza nie ma w domu. - powiedział Stirlitz. Gestapo odjechało. W ten
oto sposób sprytnt Stirlitz jeszcze raz oszukał Gestapo
Naprzeciw Stirlitza szły trzy umalowane kobiety.
- Ku..y - pomyślał Stirlitz.
- Pułkownik Isajew - pomyślały prostytutki.
Stirlitz przechodząc korytarzem, jakby od niechcenia pchnął drzwi gabinetu
Bormanna. Drzwi ani drgnęły. Stirlitz zatrzymał się, rozejrzał i pchnął
mocniej. Bez skutku.
- Pewnie zamknięte - pomyślał Stirlitz.
Gdy Stirlitz byl u Mullera w gabinecie, ten nagle krzyknal: -Stirlitz, ty
masz czerwone majtki! Jak wie, ze mam czerwone majtki, to wie, ze jestem
komunista - pomyslal Stirlitz. - Tak jestem komunista! - Co ty mi tu
******ysz Stirlitz, zapnij lepiej ten rozporek! - Powiedzial Muller
Stirlitz wyjrzal przez okno i ujrzal ludzi z nartami. "Narciarze" pomyslal
Strirlitz - i sam sie zdziwil swojej przenikliwosci.
W stolowce berlinskiego bunkra ustawila sie dluga kolejka po kielbase. Nagle
sprezystym krokiem wszedl Stirlitz, ominal wszystkich i kupil od razu trzy
kilogramy. - Ale z niego cham! - syknal Bormann do Mullera. Oni jednak nie
wiedzieli, ze Bohaterow Zwiazku Sowieckiego kolejka nie obowiazuje.
Podczas uroczystej akademii w dniu urodzin Hitlera dostarczono Stirlitzowi
na sale depesze. "Stirlitz jestescie zwykla dupa!" - mogly odczytac zbyt
ciekawe oczy. Ale tylko Stirlitz wiedzial, ze wlasnie tego dnia otrzymal
tytul Bohatera Zwiazku Sowieckiego.
Złapali Klossa i Stirlitza, przesluchują w siedzibie gestapo. Torturują...
Kloss wytrzymał dwa dni i w końcu puścił parę z gęby.
A Stirlitz nic - jak zaklęty, wytrzymał tydzień, dwa... coraz sroższe
tortury.
W końcu zainstalowali w jego celi kamerę i patrzą a Stirlitz łazi po celi i
bije głową w ścianę mowiąc: "... ****a, jak sobie nie przypomnę to mnie tu
zabiją"
Uciekają Klos i Stirlitz przed Niemcami. Wpadają w ciemną uliczkę, z której
nie ma wyjścia. Kloss zdążył się schować do śmietnika a Stirlitza złapali
Niemcy. Kiedy go prowadzili i przechodzili obok śmietnika, Stirlitz kopnął
śmietnik i powiedział:
- Kloss, wyłaź. Złapali nas!
Idzie sobie Stirlitz lasem, i nagle słyszy za sobą: szur, szur, szur.
-To chyba żaba - pomyślał Stirlitz
-Tak, to ja - pomyślała żaba.
Stirlitz jesteście Żydem! - stwierdził nagle Müller, gdy standartenfurer
opuszczał jego gabinet.
- Nieprawda, jestem uczciwym Rosjaninem - dumnie odparł Stirlitz.
- Stirlitz jakiego koloru mam majtki? - spytał Müller.
- Czerwone w białe grochy.
- Wpadliście Stirlitz, o tym wiedziała tylko rosyjska pianistka!
- Proszę zapiąć rozporek, szefie, inaczej będą o tym wiedzieć wszyscy.
Zimny ranek. Stirlitz budzi się z ciężką głową na łóżku w celi więziennej i
absolutnie nie może sobie przypomnieć, w jakim kraju aktualnie się znajduje:
- Poczekam, aż ktoś się zjawi - myśli. - Jak będzie w czarnym, to jest
esesmanem, a to oznacza, że jestem wśród hitlerowców, jeżeli zaś w
zielonym - to jest NKWD-zista, więc jestem nareszcie u swoich.
Drzwi się otwierają i wchodzi facet w szarym mundurku:
- Ależcie się wczoraj urżnęli, towarzyszu Tichonow! W drobny mak! I nie
wstyd wam? A jeszcze aktor!
(Konieczne wytłumaczenie:
szary - kolor radzieckich milicjantów,
Tichonow - nazwisko aktora, który grał Stirlitza,
cela - to niewątpliwie izba wytrzeźwień).
- Stirlitz co jest lepsze radio czy gazeta? - zapytał podejrzliwie Müller.
- Gazeta, w radio nie zawiniesz śledzia - odparł spokojnie Stirlitz.
- W kancelarii Rzeszy pojawił się sowiecki szpieg - stwierdził Himmler
głęboko wpatrując się w oczy Müllera.
- Wiem, to Stirlitz - odpowiedział Müller z zimna krwią.
- Dlaczego go wiec nie aresztujesz?
- Nie ma sensu. I tak się wykręci.
Müller sprężystym krokiem wkroczył do gabinetu Stirlitza. Od razu rzucił mu
się w oczy ogrom pustych butelek po mocnych alkoholach. Na łożu w
towarzystwie trzech śpiących kobiet, leżał pijany Stirlitz. Müller podszedł
do stołu.
Tam w kałużach rozlanej wódki zmieszanej z popiołem od papierosów, leżała
depesza w języku rosyjskim: "Zadanie wykonane! Spocznij!"
- Spóźniłem się - pomyślał Müller.
Stirlitz szedł przez Reichstag pijany w trzy dupy i w rozchełstanym
mundurze. Dziś, 23 lutego, w dniu Armii Radzieckiej, chciał wyglądać jak
prawdziwy radziecki oficer.
Stirlitz wszedł do gabinetu Müllera i rzekł:
- Herr Müller, czy chciałby pan pracować jako agent radzieckiego wywiadu?
Dobrze płacą.
Müller zszokowany, podrywa się ze złością, potem przypatruje się
podejrzliwie Stirlitzowi. Stirlitz zaczyna wychodzić, ale zatrzymuje się i
pyta:
- Gruppenfuhrer, czy ma pan aspirynę?
Stirlitz wiedział, że ludzie zawsze pamiętają tylko koniec konwersacji.
Stirlitz i Kathe spacerują po parku. Nagle padają strzały. Kathe pada.
Krew tryska.
Stirlitz, polegając na swym instynkcie, momentalnie zaczyna coś podejrzewać.
W dniu Święta Majowego Stirlitz założył czapkę czerwonoarmisty, chwycił
czerwony sztandar i przemaszerował się po korytarzach Biura Bezpieczeństwa
Rzeszy śpiewając międzynarodówkę i inne rewolucyjne pieśni.
Jeszcze nigdy nie był tak blisko wpadki.
Stirlitz rano podczas golenia spogląda w swoje odbicie w lustrze.
- Stirlitz - pomyślał Stirlitz.
- Stirlitz - pomyślało lustro.
Do gabinetu Bormanna wchodzi nieznajomy. Patrząc prosto w oczy Bormanna
wykonuje jakieś dziwne gesty. W końcu mówi:
- Słonie idą na północ, a wołki zbożowe podążają ich śladem.
Bormann spojrzał na przybysza z wyraźnym niesmakiem:
- Gabinet Stirlitza jest piętro wyżej - odpowiada.
Stirlitz na popijawie u Müllera mocno przeholował. Następnego dnia, żeby
rozwiać wątpliwości, wchodzi do gabinetu Müllera i pyta:
- Słuchajcie, czy domyśliliście się po wczorajszym, że jestem sowieckim
agentem?
- Nie - przyznał Müller.
Stirlitz odetchnął z ulgą.
Stirlitz od dwóch dni nie pojawiał się w pracy. Gestapowcy, wysłani na
poszukiwania, odnaleźli go w jego willi, nieprzytomnego, leżącego na
podłodze pośród pustych butelek po wódce.
Na stoliku obok lampy leżał szyfrogram: "Zadanie wykonane, możecie się
zrelaksować".
Stirlitz kopnięciem otworzył drzwi i na palcach, cichutko zbliżył się do
czytającego gazetę Müllera.
Müller wiedział, że Rosjanie, zamieszawszy cukier, zostawiają łyżkę w
szklance z herbatą. Chcąc sprawdzić Stirlitza, zaprosił go do siebie na
herbatę.
Stirlitz wsypał cukier do szklanki, zamieszał go, wyjął łyżeczkę, położył ją
na spodeczku, po czym pokazał Müllerowi język.
Odcinek 333.
Stirlitz myśli.
- Stirlitz, ile jest dwa razy dwa? - zapytał Müller. Stirlitz wiedział,
wiedział również że Müller też wie, ale nie wiedział, czy Centrala
wiedziała, więc musiał milczeć.
Stirlitz poszedł do lasu, ale ani borowików, ani podgrzybków, ani nawet
opieniek nie było.
- Pewnie nie sezon - pomyślał Stirlitz siadając na zaspie.
Stirlitz, spacerując zimą nad brzegiem jeziora, ujrzał na nim ludzi.
- Łyżwiarze - pomyślał Stirlitz.
- Stirlitz - pomyśleli wędkarze.
Stirlitz, spacerując latem nad rzeką, zauważył nad brzegu człowieka z wędką.
- Jak biorą? - zagadnął.
- Dobrze - odpowiedział człowiek.
- Wędkarz - pomyślał Stirlitz.
Na korytarzu Stirlitz zobaczył Kathe, a za nią dwóch żołnierzy z karabinami
i plecakami.
- Na wczasy - pomyślał Stirlitz.
Gestapo obstawiło wszystkie wyjścia, ale Stirlitz ich przechytrzył.
Uciekł przez wejście.
- Gdzie pan się tak dobrze nauczył prowadzić samochód, Stirlitz? - spytał
Müller.
- Na kursach NKWD - odpowiedział Stirlitz.
- Chyba nie powiedziałem nic tajnego - pomyślał.
Stirlitz się zamyślił.
Spodobało mu się to, więc zamyślił sie jeszcze raz.
Stirlitz w Rosjii pozostawił żonę ale pisuje do niej listy.
Na wszelki wypadek pisze lewą ręką i po francusku.
Na wszelki wypadek ich nie wysyła.
|