|
Napisany przez pppnet
Kolejna porcja. Mam nadzieję, że nie było:
Idzie stary byku po lace z mlodym byczkiem. W pewnym momencie mlody wola do starego na widok stadka jalowek:
- Chodz podbiegniemy szybciutko i przelecimy pare.
Na co stary:
- Po pierwsze nie podbiegniemy, tylko podejdziemy, po drugie nie szybciutko, tylko po woli, a po trzecie nie pare tylko wszystkie.
Gospodarz kupił nowego koguta, który zaraz na podwórku chciał zrobić porządek i pokazać staremu kto tu jest panem. Stary kogut zaproponował:
- OK, odejdę jeżeli wygrasz ze mną wyścigi naokoło studni, 50 okrążeń.
- Nie ma sprawy, no to zaczynamy? - odrzekł młody.
- Dobra, ale wiesz co ja znam teren, daje ci pół okrążenia forów.
Młody kogut pewien zwycięstwa zaraz się rzucił do biegu i tak się gonią, ale odległość pozostaje ta sama. W pewnym momencie jakaś ręka chwyta młodego koguta za szyje, na pieniek odrąbuje głowę i słychać:
- Q*.*a to już czwarty pedał w tym miesiącu.
Idzie mysliwy do lasu na niedźwiedzia. Chodzi, chodzi, az znalazl. Celuje, strzela... A niedźwiedź się odwraca i mu nic. Podchodzi niedźwiedź do mysliwego i mowi:
- Mysliwy, albo mi dasz się wyruchac albo cie zabije na miejscu!
Mysliwemu zycie raczej wazniejsze od d*.*y, wiec nastawil. Ale nastepnego dnia mowi, że tym razem wezmie lepsza strzelbe. Wiec idzie z lepsza strzelba do lasu, znajduje misia, strzela, i... nic, mis znowu karze się nastawic. A mysliwy sobie obiecuje że nastepnego rana z karabinem maszynowym przyjdzie i niedzwiadka ukatrupi. Nastepnego rana mysliwy celuje, oddaje 200 strzalow, magazynek pusty, mysli że juz po niedzwiadku, a niedzwiadek puka go od tylu w plecy i mowi:
- Ty, mysliwy, ty tu na niedźwiedzie chyba nie przyszedles.
|