Ja dopiero zaczynam życie studenckie w tym roku, pierwsze zajęcia miałem w piątek i muszę powiedzieć, że ta największa depresja przechodzi już po dwóch dniach

Ale za to czas niesamowicie się ciągnie... Jeśli chodzi o ramy czasowe to różnie u mnie jest, np. dizsiaj miałem mieć WF o 9, przyszliśmy a tu profesor się pyta która grupa jsesteśmy i mówi "a to wy na 10:30" :/ Jesteśmy o tej 10:30 znowu, wchodzimy: "wpiszcie się, bla bla i pamiętajcie bla bla... za tydzień przychodzicie na 9..." 20 minut i wolni

Co gorsze, o 17:00 mam infę której wyjatkowo dizsiaj nie miałem

także przyjechałem dziś na 20 minutowy WF i wolne

Poza tym już widzę powoli co mnie czeka (a co mnie czeka na prawdę to się dopiero przekonam, wiem

).
PS: AGH WIMiR