|
Kiedys (jeszzce na przelomie lat 80-90) blisko mojego domu była rozlewnia Coca Coli. Jak wracało się ze szkoły, podchodziło się tam do okien zakładu w którym pracowała mama kolegi i dostawało się butelke Coli. Ale co to za syf był!! Pamiętam że dziadek używał tej Coli jeżeli nie mógł odkręcić zardzewiałem śruby. Polał tym "amerykańskim darem" i już po chwili śrubka odkęcała się jak nowa.
|