Zalozylem, rano, nowa karte graficzna do "swojego" komputera (okupowany jest teraz przez Mlodego), no i popadlem w zadume i zadziwienie nad swoja i innych rodzicow .....glupota (trudno to inaczej nazwac - bo ze mlodzi chca sprzet wypas - no to jasne)
W ciagu niecalego roku, myslalem sobie, wymienilem w komputerze wszystko, oprocz obudowy. A dlaczego? Proste - Mlody zaczal znow grac w gry!
Nowe gry - nowe wyzwania, mozna by rzec!
Mialem Athlona 1 GHZ/256RAM, 32 MB karte i swobodnie starczalo to i do pracy i do gier, bo Mlody jakims maniakiem nie byl i nie jest.
Zmienilem na C2,4GHz, 256RAM, 64MB karte i to byl czad!!!! Nikt na podworku nie mial takiego konfigu!!!
Ale dostal
dostal gre Medal of Honor Pacific costam.
I zaczelo sie:
-gra zapodala komunikat: z ta swoja karta graficzna to sp....j na drzewo, zasuwaj i kup nowa - albo wala!!!
Kupilem 128/128 - no dobra, moze starczy.
Eeeee....
-a procesor - dawaj 2,8GHz PIV
-a pamiec - dawaj, dawaj 768! wiecej nie wejdzie, a 512 za drogie, nawet dla mnie!
-nagrywarka DVD - to oczywiste, dwulayerowa offcorse

-a dyski - dawaj RAID 133 no i ta pojemnosc - (zaczynalem 0d 40GB! - mozna bylo rowerem jezdzic, tyle miejsca) a teraz 0,5 jasne ale TB!!!
Monitor - no to przynajmniej mam zysk - dobra 19 z plaskatym kineskopem.
Glupi jestem i tyle!
Ps; nie wiecie co jeszcze moge wymienic?? No bo jak juz....?!