Cytat:
|
Napisany przez nimal
Predi - z Twoich wypowiedzi domyslilem sie duzo wczesniej ze jestes zaangazowanym katolikiem (i dobrze bo w naszym spoleczenstwie ponoc mamy 96% katolikow... na papierze, a w zeczywistosci stawiam ze ponizej 20%)
coz -
|
wiesz od razu zaangazowanym.... to tez jest problem ze to jest tak postrzegane.... nie jestem "zaangazowym" po prostu jestem - to nie znaczy ze jestem swiety tylko po prostu zgadzam sie z moja wiara,
poza tym uwazam ze wiara (katolicka, niektore inne tez) ma duzo wieksze znaczenie dla panstwa niz prawo ktore w nim obowiazuje, prawo niemal kazdy kiedys lamie, natomiast wiara trzyma silniej (prawdziwa) i jezeli wierzysz to znaczy ze wyznajesz poglady przyjazne sobie i innym, nie myslisz jak okrasc sklep tylko jak pomoc drugiemu - troche wyidealizowane ale cos w tym jest....
inny przyklad: wiara - sex dopiero w malzenstwie, malzenstwo tylko jedno itd, prawo - robta co chceta byle zwiazek byl zarejstrowany.... i teraz pomyslcie kto jest bardziej szczesliwy? ktos kto wytrwa w malzenstwie kilkadziesiat lat i mu sie kobieta nie znudzi czy ten kto bedzie robil co bedzie chcial i bedzie mial np 3 malzenstwa?
kolejny przyklad: jezeli czekasz z sexem do malzenstwa, to jakiekolwiek by to wspolzycie nie bylo to bedziesz z niego zadowolony (po prostu nie masz skali porownawczej) jezeli natomiast przed malzenstwem uprawiales sex np z dwoma partnerkami to mozesz tylko czekac az przestanie Ci sie podobac sex z Twoja malzonka (no bo np. Kasia robila to tak i tak, a Mariola robila swietnie...) i co? rozpada sie milosc, potem malzenstwo, wlasnie przez sex,
na poparcie tego co wyzej: kupilem sobie simsona - zaje**sta podjarka - jezdzi sie swietnie, lol motor to jest to! kocham to! i tak bylo 2 lata az ojciec mnie przewiozl swoim banditem.... i co? jazda na simie nie sprawia mi juz tyle radosci.... mysle co by tu kupic wiekszego, fajniejszego.... rozumiesz porownanie?
ps. jak zapewne zauwazyles niewiele jest wiary w tym co pisze bo staram sie pominac kwestie wiary w dyskusjach (nie dlatego ze sie jej wstydze ale dlatego ze juz na wstepie dzieli ludzi na dwa obozy), kieruje sie raczej kwestia zdrowego rozsadku.... dla mnie jest logiczne ze jak miales 10 dziewczyn to na 11 nie poprzestaniesz... jak miales 1 to przy niej zostaniesz... "bo po co zmieniac" - pomyslisz?
edit: jeszcze jedno.... problem jest w tym ze nikt tego dobrze nie tlumaczy... nie wiem czy mi sie udalo
mialem kiedys spotkanie z psycholozka ds rodziny, (2 godzinne zajecie w czasie zamknietych rekolekcji maturzystow ale pani byla 100% swiecka i w sposob swiecki nam to tlumaczyla)
i tak wybrala jedna dziewczyne i dala jej kwiatka (lodyga i trzy kwiaty) teraz zaczela opiadac historie, ze byla sobie dziewczyna lat iles tam i miala chlopaka bardzo sie kochali i postanowili "to" z soba zrobic, - teraz dziewczyna podchodzi do jednego z chlopcow, zrywa kwiatka i mu go daje
- nastepnie sie poklocili kiedys tam pozniej i ona w formie zemsty poszla na dyskotego upatrzyla sobie innego i poszla sie z nim kochac - tu dziewczyna daje komus drugiego kwiatka - bylo cos tam jeszcze ale juz nie pamietam dlaczego zrobila "to" z trzecim, ale historia konczyla sie w ten sposob, ze dziewczyna wreszcie trafila na tego "jedynego" pokochala go i wzieli slub a dla malzonka, tego "jedynego" zostalo.... i teraz dziewczyna daje "mezowi" obskubana lodyge.....
czy nie wymowne? przygodni sotali kwiaty, cos dobrego, dla meza zostala lodyga - cos bezwartosiowego.... najwartosciowsza rzecz jaka moze dziewczyna dac chlopakowi (i odwrotnie) to dziewictwo.... to jest to co powinno wyroznic tego "jedynego", w ten sposob sex staje sie umocnieniem milsoci a nie czystym aktem cielesnym.... poznawanie ciala drugiej osoby itd.... to jest wchodzenie do lozka i przezywanie tego w sposob uczuciowy a nie fizyczny - to juz moj komntarz
pss. uff ale sie ropzisalem