jeszcze rok temu mialem piekny widok - laka z kilkoma strymi, czesciowo zdziczlymi jablonami i generalnie zileskim, w tle daleko linia drzew za ktorymi malowniczo zachodzilo slonca... na lake chodzilismy sie opalac i ze szczurem na spacer

jesienia jablonie dawaly tyle jablek ze cale osiedle mialo dosc

pod jedna z nich pochowlaem szczurka
a potem jakis ***** postawil tam kosciol, a wlasciwie stajnie/stodole z krzyzem grrr
przeprawszam wszystkich ktorych uczucia religijne urazilem, ale jak w niedziele nie mam gdzie zaparkowac (ani jak spod domu wyjechac!) bo 200m dla idiotow z osiedla to za daleko zeby na nuzkach przyjsc (na sasidnim osiedlu tez jest kosciol, wiec tylkoz mojego ludzie chodza tu), no bo trzeba sie samochodem przeciez pochwalic... jak o 8 rano zaczyna napier...ac przez megafon powieszony nad wejsciem do kosciola (na wprost mojego balkonu), jak banda hipokrytow zamiast sie modlic jak juz przylazla do kosiola, obsiada murki za blokiem i plotkuje na caly regulator... jak jeszcze dzwonnice postawia to qrwa podpale ten burdel...
musze jednak przyznac ze to nie do konca wina Koscila tylko ludzi "uszeszczajacych" do niego - ksiadz na proscbe administracji budynku sciszyl megafon i wlacza go tylko jak ludzie nie mieszcza sie przed kosciolem - do niego pretensji nie mam, tylko do bandy hipokrytow przed kosciolem