|
o kurde, ale dzien
najchetniej to wyklabym sie...fuck
a te wygrane pozamienial na zdanego kolosa z fizyki...
kurde.... aaa brak mi slow, normalnie ogrania mnie rozpacz...
laborki z fizyki, caly sesmetr, frekwencja 100%, wszytkie kartkowki zaliczone za pierwszym razem, wszystki sprawozdania zaliczone i oddane w terminie. i tylko ten jeden ***a** kolosik z jedego cwiczenia pod koniec ma zawazyc o tym czy ktos bedzie mial zaliczenie czy nie...
no i pech chcial, rano wygrana, w poludnie przegrany kolosik, wieczorem plytki...
bedz tu madry!
a ja myslalem ze jak pech to pech. a jak szczescie to szczescie.
dziwny ten swiat jest!
kurde... zaraz sie zalame... shit happenz...
ide gotowac spaghetti.
__________________
Ostatnio zmieniany przez Andrzej_Lepper : dzisiaj o godz. 11:55.
|