Wiecie, chciałbym móc Wam napisać, że zrobiłem to, to i to, w związku z tym wszystko zaczęło działać. Ale po kilkunasto już letniej przygodzie z komputerami wiem, że niestety tak nie jest. Tu nie ma prostej zależności, że jeżeli zrobisz A, to stanie się B. Nie. Tu jeżeli zrobisz coś ze zbioru AAAAA, to z pewnym prawdopodobieństwem stanie się coś odpowiadającego temu z dużeeeeego zbioru BBBB...
No i podobnie było i tym razem, zacząłem się bawić już wszystkim: różnym sposobem formatowania, podziału na partycje, systemu plików, potem zworkami, podłączaniem taśmy, ustawieniami w biosie aż.... w którymś momencie okazało się, że dysk jest widoczny. Co pomogło? Sorry, ale nie mam zielonego pojęcia...
Ale też przyznam, że w tym momencie ważniejszy jest dla mnie fakt, że działa