Cytat:
|
Napisany przez rembrant
ja bym napisal wieksze wplywy z podatkow!!!, pozatym wieksza inflacja nie jestem ekonomista ale byloby tak jak w 89 ze wszyscy ruszyli do sklepow, co dozarobkow to zgadzam sie ze sa skandalicznie niskie, ale w naszym kraju brakuje tzw klasy sredniej ktora nie liczy pieniedzy od 1 do 1, sa ludzie skarjnie biedni lub biedni albo tacy co "sraja" pieniedzmi i to jest bolaczka naszego kraju!!! a to ze pieniadz napedza koniunkture to rzeczywiscie jakby w sejmie nikt o tym nie wiedzial
|
Na początku na pewno byłoby trochę chaosu. Dlatego myślę że warto byłoby stopniowo podwyższać pensje. Nie od razu dać po 2000 podwyżki. Ale stopniowo zwiększać. Z drugiej strony z tego co pamiętam z uczelni to była jakś taka krzywa zależności inflacji od bezrobocia (działała w obie strony) i z niej wynikało że jak inflacja spadnie do jakiegoś poziomu to bezrobocie też się będzie zwiększać - nie rozumiem też takiego dążenia do obniżki tej inflacji za wszelką cenę - do Euro nam się tak spieszy czy co

? - co z tego jak wszyscy będą zarabiali 200 eurosów. Ceny już mamy prawie unijne, co roku wszystko drożeje - a zarobki ni ch***ja.... Mogę się założyć że gdyby nie wielopokoleniowe rodziny to byłaby kicha w Polsce. A tak Renta/ emerytura babci, pensja starszej i twoja (jeśli masz pracę). Założyć przedsiębiorstwo mówicie. - a kapitał to skąd

. Kredyt - zeżre z kopytami jak coś ci się uśliźnie. Albo urząd skarbowy w końcu się przypatoli do jednego przecinka bo urzędnik nie dostał premii w tym roku

? Wziąść od rodziny - a potem ona będzie jadła suchy spleśniały chleb pod mostem. Nie mówiąc już o lataniu od urzędu do urzędu i papierkowej robocie. Spółka - może ci się udać tylko wtedy gdy masz 150% zaufanie do wspólnika.
P.S. Może przejaskrawiam. Ale takie są moje odczucia.