Znalezione z rana...
Zatrzymał się kierowca po drodze na siusiu i mówi do
swojego małego
"widzisz, jak tobie się chce to ja zawsze staję"
Mama, tata i synek wybrali się do cyrku. Gdy
na arenie pojawił się słoń, tata poszedł kupić słodycze.
Nagle chłopiec wstaje i wyciągając rękę, krzyczy:
- Mamo, mamo, co to jest? Zaskoczona pytaniem mama
odpowiada:
- To jest ogon słonia.
Syn jednak wykrzykuje dalej:
- Nie! Pod spodem.
Zakłopotana mama odpowiada:
- Tooo... nic takiego.
Wraca tata, ale zapomniał kupić napojów, więc idzie po nie mama.
Gdy tylko się oddaliła, synek wiesza się ojcu na ramieniu.
- Tato, tato, co to jest?
- To jest ogon, synu.
- Nie, pod spodem.
- To jest siusiak słonia.
Chłopiec chwilę się zastanawia, po czym mówi:
- A mama powiedziała, że to "nic takiego".
Ojciec z dumą rozpiera się na fotelu:
- No cóż, synku. Tatuś trochę mamusię rozpuścił.
Na lekcji z historii Pani opowiada o bitwie pod Grunwaldem. Kwiat rycerstwa
polskiego, Litwini, te klimaty. Pani sie nakreca coraz bardziej patetycznie.
Maly Jasio nadmuchal torebke po cukrze i sruuuu, strzelil. Dzieciaki w
smiech, atmosfera prysla.
- Jasio. Jutro chce widziec ojca.
Przyszedl ojciec, Pani sie skarzy, ze Jasio zepsul taka podniosla chwile i
wyklad.
- Wie Pani. On rzeczywiscie ma cos z tymi torebkami. Przedwczoraj stoje
sobie za stodola, ryckam koze, a Jasiu jak nie pie_dolnie z torby po
cemencie. Tylko rogi mi w rekach zostaly.
*****izm ludzki nie zna granic..