jakbym nie wiedzial

- tylko ze kiedy po przesluchaniu Final Cut (kotre prawie w calosci napisal Waters - zreszta The Wall rowniez) ktore bylo strasznie smutnie (powiedzialbym smetne) siegnalem po solowa tworczosc Watersa i stwierdzielm ze teksty sa glownie o wojnie, smierci i innych radosnych tematach stwierdzilem ze nie bede sie dolowal i pana Watersa w najlepszym, przypadku kupie kolezance na urodziny bo biedactwo tego pana lubi...
poza tym to on rozwali Floydow, to jego ego, jego 'wizja' - eh nie lubie go i basta!
ale na koncercie pierwsza czesc byla niesamowita, z drugiej zrezygnowalem (wiesz o czym mowie?)
mozna o mnie wiele rzeczy zlych powiedziec - ale muzycznym ignorantem nie jestem... (mam 2 stopnie szkoly muzycznej za soba...)
You Crazy Diamond!
UMMAGUMME mam tylko na kasetach i mp3 zrobionych z tej kasety (marne sa musze przyznac - slychac syk tasmy)