a ja jestem świeżo po
shall we dance przetłumaczony jako
zatańcz ze mną.
muszę wam przyznać rację - bardzo przyjemnie się oglądało... j. lo

fajna z niej d....

złapało mnie ździwko, kiedy facet po tym ognistym tańcu nie wziął ją w obroty... ale zonk

pomyślałem sobie, że reżyserem była kobieta, ale nie...
teraz pytanko za 1000$ - która parka po czymś takim nie wylądowała by w łóżku...

rżnęli by się, aż by wióry leciały
z drugiej strony - facet kolo 50-tki... wiem, założę się, że zostawił viagrę w drugich spodniach ^_^