Właśnie, do dołu z nim. To tak jest jak się napalasz na extra dodatkowe funkcje czy formaty, ale nie zauważasz, że sprzęt jest podejrzanie tani. I efekt jest taki, że czyta divixy zamiast napixy...
Zastanawiam się jednak nad czymś innym. Otóż podczas kopiowania DVDShrikiem 3.2 wywalam wszystkie dodatkowe napisy, które mnie nie interesują, także lektora polskiego, o ile jest, a zostawiam jedynie angielską wersję. Może gdybym robiła pełny backup, nie byłoby takiego problemu.
Co do poziomu redukcji błędów, to chyba zależność jest akurat odwrotna. Mój Philips bardzo często nie czyta płyt z wypożyczalni, zgłaszając dics error, a tymczasem te same, a nawet te najbardziej zużyte płyty bez problemu odtwarzają się w komputerze, lub na dełu ( poprawiłam się !). Zakładam, że redukcja błędów musi się odbywać ze szkodą dla jakości obrazu i wyglada mi na to, że trochę lepszy sprzęt nie chodzi na takie kompromisy. Oczywiście w porównaniu do jeszcze lepszego sprzętu.
|