Hmmm...
DVDLab Pro wciąż wygląda na Pro(totyp)
Pierwszą rzeczą jaką nie powinna robić szanująca się aplikacja do authoringu to jest akceptowanie plików VOB. To czy do takich plików zostaną zaimportowane rozdziały czy nie zależy zapewne od aplikacji. Wydaje mi się, że DVDLab Pro wczytuje właśnie bez rozdziałów ale ma opcję import chapters z pliku tekstowego. Czyli musiałbyś zrobić to na około. Najpierw Chapter Extractorem wyciągnąć rozdziały do pliku tekstowego, najlepiej w formacie DVD Maestro a potem wczytać je do DVDLab-a.
OCzywiście jak testowałem wczytywanie pozycji rozdziałów to w moim przypadku bez bólu się nie obeszło - po prostu część rozdziałów poznikało - ot taka aplikacja...
Co do tego startu to być może jest tak.
Twoje pliki VOB jak piszesz są zlepkiem jakiś maniejszych części - trailerów. Ktoś wcześniej musiał je w całość połączyć. Teraz jak połączył tak jak umiał a nie tak jak trzeba to można sobie wyobrazić sytuację, że każdemu fragmentowi czas biegnie od zera a nie dalej, czyli faktycznie masz zlepek fragmentów a nie jeden duży ciągły czasowo VOB.
Teraz ustawiasz punkty rozdziałów na początki trailerów ale od strony pliku MPEG2 wygląda to tak jakby wszystkie rozdziały wypadały w czsie zero sekund, stąd też co byś nie nacisnął to zawsze film ruszy od początku...
Tak trochę teoretyzuję, gdyż zakładam, że całość authoringu od strony logicznej przeprowadzasz prawidłowo.
Ja wciąż twierdzę - i dużo postów to potwierdza - że DVDLab Pro jest przekombinowany i daleko, nawet bardzo daleko odszedł od czystej specyfikacji DVD Video, zakładając że teraz większość playerów sobie poradzi ze wszystkim. DVDLab Pro jak już kiedyś pisałem akceptuje wszystko, zapewne celulojdową taśmę filmową też

To jest fajne podejście, ale wtedy trzeba chyba mieć większą wiedzą niż przy korzystaniu ze Scenarista, który z kolei odrzuca wszystko z najbardziej błahego powodu, co nawet o setną część milimetra odbiega od standardu DVD Video...
Pozdrawiam!