Wczoraj bylem na prawdziwych rybkach. Bylo marnie, nawet bardzo ale humory nam dopsywaly.
PS. jeziora bedace pod jurysdykcja PZW sa o 10 razy lepsze niz wiekszosc prywatnych jezior. PZW zarybia, pilnuje i przestrzega limitow, a prywaciaz ciagnie niewód przez cale jezioro i bierze wszystko co znajdzie w sieci.
Przyklad. Jezioro Rajgrodzkie duzy, gleboki akwen wodny, gdzie podobno kiedys bylo mnostwo ryb, teraz trzeba sie dobrze nameczyc zeby cos zlapac. A po drugiej stronie. malutkie jeziorko Toczyłowskie. 15 razy mniejsze a ryb.. ahh szkoda gadac trzeba jechac